Nie lubię świąt…

Świąteczne piosenki w radio, sprzątanie domu, gotowanie, pieczenie, wymyślanie prezentów i kupowanie ich - czasem na siłę. Prasowanie sukienek i koszul, świątecznych obrusów, składanie serwetek na stół wigilijny... Pilnowanie by na kolacji było 12 potraw i w razie potrzeby podciąganie kompotu z suszu do rangi potrawy. Mówienie wszystkim "wesołych świąt",

Koszmarna strona porodu.

Jestem ponad trzy miesiące po porodzie. Emocje opadły, prawie wróciłam do siebie sprzed ciąży. Nie będę kolejny raz powtarzać jak bardzo zmienia życie pojawienie się dziecka. Wrócę do posta pisanego zaraz po porodzie: zaskoczenie porodowe - strach ma wielkie oczy. Po pięciu dniach od narodzin Zofii mój pogląd na poród wyglądał

Jak dobrze mieć Tatę.

Kim jest Tata...? Dla mnie to mój R. Dla Zosi połowa jej świata... Nie tylko ja w jego ramionach czuję się bezpiecznie... Od samego początku, w zasadzie od pierwszej godziny oboje czuliśmy, że jestem w ciąży. Ale przeczucia przeczuciami, a pewność to pewność. Kiedy ostatni raz rozstaliśmy się w piątek wieczorem

Mama vs studentka, czyli czy da się pogodzić studenckie życie z macierzyństwem?

Uff... Na dobre rozpoczął się rok akademicki! Jak wiecie przeniosłam się na studia zaoczne, by móc przede wszystkim wywiązywać się z macierzyńskich obowiązków wobec mojej córki, przy czym nie rezygnować z nauki. Postanawiając kontynuację poszerzania i zdobywania wiedzy, miałam wiele obaw, które do tej pory we mnie drzemią. Już nie

list do córki.

Myszko moja... Dwa miesiące temu, o godzinie 14:20, dwudziestego dnia miesiąca sierpnia zmieniłaś moje życie! Spełniłaś moje marzenie! Rodziłam Cię w niesamowitym bólu przesiąkniętym niecierpliwością i miłością do Ciebie. Nie zważałam na moje cierpienie - robiłam wszystko żebyś urodziła się zdrowa. W czasie porodu myślałam tylko o Tobie, czekałam na

zaskoczenie porodowe, czyli strach ma wieeeelkie oczy.

Na temat porodu słyszałam wiele opinii, jeszcze więcej oczytałam się na forach internetowych w trakcie trwania ciąży. Przez dziewięć miesięcy wizja porodu spędzała mi sen z powiek, potęgując u mnie wciąż narastający strach. Z jednej strony to normalne, bać się czegoś nowego, czegoś, co otoczone jest taką złą sławą. Jednak