Poród zaczyna się w głowie.

Ostatnie dni ciąży były dla mnie istną masakrą. Męczarnią. Już nawet nie chodziło o te opuchnięte stopy, o nadmiar kilogramów, czy zatrzymanie się wody w organizmie, przez co wyglądałam jak kulka... Nawet już nie wspominam źle conocnego łażenia  na siku do łazienki i z powrotem, czy niemożliwości podniesienia się z

Koszmarna strona porodu.

Jestem ponad trzy miesiące po porodzie. Emocje opadły, prawie wróciłam do siebie sprzed ciąży. Nie będę kolejny raz powtarzać jak bardzo zmienia życie pojawienie się dziecka. Wrócę do posta pisanego zaraz po porodzie: zaskoczenie porodowe - strach ma wielkie oczy. Po pięciu dniach od narodzin Zofii mój pogląd na poród wyglądał

mąż przy porodzie.

Jeszcze przed ciążą byłam zdania, że mężczyzna powinien być przy porodzie własnego dziecka. Uważałam, że dopóki facet nie zobaczy w jakich męczarniach kobieta rodzi jego dziecko, nigdy nie nauczy się do niej szacunku. Ciąża, poród i życie w trójkę troszkę zweryfikowało ten pogląd... Otóż szacunek to rzecz nabyta, jednak jeśli nie

zaskoczenie porodowe, czyli strach ma wieeeelkie oczy.

Na temat porodu słyszałam wiele opinii, jeszcze więcej oczytałam się na forach internetowych w trakcie trwania ciąży. Przez dziewięć miesięcy wizja porodu spędzała mi sen z powiek, potęgując u mnie wciąż narastający strach. Z jednej strony to normalne, bać się czegoś nowego, czegoś, co otoczone jest taką złą sławą. Jednak