Nie chcę tu być, ucieknę!

Był taki moment. Mieszkałam w miejscu, którego nie lubiłam, wśród ludzi których nie akceptowałam, robiąc to, co nie przynosiło mi satysfakcji. Spakowałam się, powiedziałam sobie "pieprzę to". Wróciłam do domu, by się przepakować, wyruszyć dalej i zacząć nowe życie... Miałam wtedy dziewiętnaście lat. Byłam gdzie indziej, z kim innym. Wybrałam źle,

Czy stać mnie na bycie „dobrą mamą”?

Blogosfera mnie pochłonęła. Blogi parentingowe są dla mnie odskocznią i inspiracją. Na codzienną porcję tejże literatury poświęcam sporo czasu. Oglądam zdjęcia, czytam wpisy. Cieszę się czyimś szczęściem, a w nieszczęściu łączę się w bólu. Podglądam życie wielu osób - jedni bardziej otwarcie dzielą się swoją przestrzenią i intymnością, inni mniej.

Czy macierzyństwo potrafi przytłoczyć?

Ten post jest z cyklu tych szczerych i osobistych. Pisząc go leżę w łóżku, z laptopem na kolanach. Obok mnie słodko śpi Zofia. Leży tu celowo. Patrząc na nią jest mi łatwiej wyrażać macierzyństwo w słowach. Jestem tylko człowiekiem Często nie mam już sił. Od niemalże 8 miesięcy wstaję co noc przynajmniej

Dlaczego czasem nie potrafię być żoną i mamą?

Nie mogę powiedzieć, że ciąża mnie zaskoczyła. Mogę natomiast stwierdzić, że bieg wydarzeń jakie miały miejsce od chwili, gdy dowiedziałam się, że zostanę mamą, był - i nadal jest - zniewalająco szybki. Do tego stopnia, że nie zawsze nadążam za moim życiem. Bo jakby na to nie patrzeć, z niezależnej

Miłość przychodzi z czasem…

Jak to naprawdę jest kiedy w Twoim ciele poczyna się dziecko? Gdy Nowe Istnienie znajduje swój dom w Twoim brzuchu, a Ty z dnia na dzień musisz zmienić swój styl życia niemalże o 180 stopni? Nie wiem jak Wam, ale mnie nie wszystko przyszło z łatwością... Zrobiłam test, dwie krechy, jestem

Jak przełamać wstyd, czyli jaka matka taka córka…?

Kiedy byłam małą dziewczynką ciągle się wstydziłam. Nawet nie mogę to nazwać wstydem, bo ja zwyczajnie wszystkich dookoła się bałam... Dziadka, babci, wujków, sąsiadów - zdecydowanie bardziej nieufna była w stosunku do wszystkich mężczyzn niż kobiet, które jako tako tolerowałam. Jedyną ostoją i gwarancją ukojenia i spokoju była dla mnie

kartka z kalendarza.

Dziś myślami jestem w dniu, w którym zmieniło się moje życie... Jest 8 grudnia 2013 r. Niedziela. Przyjechałam na weekend do domu, bo i R. pojechał do siebie. Wczoraj moja starsza siostra oznajmiła mi cudowną nowinę! Jest w ciąży! Wszyscy się cieszymy, gratulujemy. W sercu czuję, że i u mnie coś

Nie lubię świąt…

Świąteczne piosenki w radio, sprzątanie domu, gotowanie, pieczenie, wymyślanie prezentów i kupowanie ich - czasem na siłę. Prasowanie sukienek i koszul, świątecznych obrusów, składanie serwetek na stół wigilijny... Pilnowanie by na kolacji było 12 potraw i w razie potrzeby podciąganie kompotu z suszu do rangi potrawy. Mówienie wszystkim "wesołych świąt",

Koszmarna strona porodu.

Jestem ponad trzy miesiące po porodzie. Emocje opadły, prawie wróciłam do siebie sprzed ciąży. Nie będę kolejny raz powtarzać jak bardzo zmienia życie pojawienie się dziecka. Wrócę do posta pisanego zaraz po porodzie: zaskoczenie porodowe - strach ma wielkie oczy. Po pięciu dniach od narodzin Zofii mój pogląd na poród wyglądał

Jak dobrze mieć Tatę.

Kim jest Tata...? Dla mnie to mój R. Dla Zosi połowa jej świata... Nie tylko ja w jego ramionach czuję się bezpiecznie... Od samego początku, w zasadzie od pierwszej godziny oboje czuliśmy, że jestem w ciąży. Ale przeczucia przeczuciami, a pewność to pewność. Kiedy ostatni raz rozstaliśmy się w piątek wieczorem