ZANIM PRZECZYTASZ
Niniejszy artykuł nie jest poradą medyczną. Nie jestem lekarzem, nie udzielam takich porad, ani nie biorę odpowiedzialności za zdrowie twoje i twojego dziecka. Tak jak jest wyraźnie nadmienione – nie należy stawiać baniek przez wizytą lekarską.
Ten tekst powstał by udzielić informacji o samych bańkach bezogniowych i o moim doświadczeniu z nimi. Znalazło się w nim kilka moich trików i sposobów na okiełznanie baniek. To, że takie postępowanie i leczenie sprawdza się wobec moich dzieci, absolutnie nie oznacza, że u ciebie rezultat będzie taki sam. Nigdy nie sugeruj się czyimś doświadczeniem w leczeniu, zanim nie upewnisz się, że twój lekarz wybierze taką ścieżkę leczenia wobec swojego pacjenta.

W sezonie chorobowym od dawna nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez baniek. Wcześniej nie kojarzyły mi się dobrze – jedynie z krzykiem, płaczem i przerażeniem, choć efekt finalny był taki, że zazwyczaj stawiają na nogi. Dopóki nie poznałam się z bezogniową opcją baniek, przez myśl by mi nie przeszło, żeby stawiać je moim tak małym dzieciom. Ale skoro jest alternatywa…? Spróbowałam, przekonałam się, tobie też polecam. W dalszej części wpisu znajdziesz moją historię z bańkami, kilka doświadczonych trików i obalone bańkowe mity, których jak się okazuje, wcale nie jest tak mało.

Sama jako dziecko nie raz zostałam wyratowana z infekcyjnych opałów właśnie przez bańki, ale… dla małego dziecka zapach denaturatu, brzęk szklanych baniek obijających się o siebie, gdy mama szła do pokoju, czy wreszcie żywy ogień zaraz obok pleców – to koszmar! Pamiętam, że kiedy była konieczność postawienia mi baniek, tata trzymał mnie żebym się nie wyrywała, a mama szybko stawiała mi jedną po drugiej; bańki co chwilę się odrywały bo tak się wierzgałam, a moje siostry płakały z przerażenia w drugim pokoju. Teraz, po latach, wiem i rozumiem moją mamę, która musiała być mocno zaniepokojona moim zdrowiem – co rok zapalenie płuc i oskrzeli, antybiotyki na mnie nie działały, a moje życie było poważnie zagrożone w wieku dwóch lat, właśnie z powodu ostrego zapalenia płuc. Stąd bańki naprawdę często wjeżdżały na moje plecy, głównie po to, by nie dopuścić do rozwoju choroby.

I z Michaszkiem było podobnie, tyle że… co miesiąc, dwa, infekcja górnych dróg oddechowych. Świetnie działały inhalacje ze sterydami, zdarzało się że i antybiotyk był konieczny – nie raz, nie dwa. A potem odkryłam bańki bezogniowe. Pierwszy raz stawiałam mu bańki jak miał 6,5 miesiąca. Nie powiem, że darzyłam je pełnym zaufaniem, ale wisiał nad nami szpital i musiałam zaryzykować. Pomogło raz, drugi, pomaga prawie zawsze. A my ograniczyliśmy leki do koniecznego minimum.

ZANIM KUPISZ BAŃKI dla swojego dziecka – odwiedź lekarza. Nie wszyscy mogą mieć stawiane bańki z przyczyn przeróżnych dolegliwości zdrowotnych. Upewnij się, że twoje dziecko należy do grupy, u której z powodzeniem można stosować bańkową kurację.

Wizyta u lekarza to podstawa. Przynajmniej ta pierwsza, przed waszym pierwszym razem z bańkami. Dopiero później udajesz się do apteki żeby je kupić. Dostępne są chyba w każdej aptece – jak nie od ręki to na zamówienie na następny dzień.
Zaopatrz się też w maść rozgrzewającą dla dzieci (u dzieci poniżej 5 roku życia, nie zaleca się stosowania maści rozgrzewających na bazie kamfory). My używamy Depulol.

PRZYGOTOWANIE BANIEK jest banalnie proste – żeby bańki lepiej działały i lepiej trzymały się pleców bańki dobrze jest wcześniej zagrzać. Najpierw, zgodnie z instrukcją, ogrzewałam je w ciepłej wodzie, ale wycieranie ich przed samym stawianiem na plecy, gdy dziecko ma już wysmarowane i rozgrzane plecy, było dla mnie kłopotliwe. Zwłaszcza, gdy nie miałam nikogo do pomocy. Toteż wpadłam na pomysł grzania ich suszarką. Przed smarowaniem dobrze ciepłym strumieniem suszarki ogrzewam bańki tak by były trochę za gorące. Zanim przystawię je do pleców dziecka – ostygną. Przed nami jeszcze dokładne smarowanie.

Do smarowania używam domowej nalewki bursztynowej (bursztyny do nalewki kupisz albo w aptece, albo dobrym sklepie zielarskim). Moja babcia pielęgniarka powtarzała, że w czasach wojny, gdy nie było lekarstw, leczyła ludzi z zapaleń płuc i skrzeli właśnie nalewką bursztynową, regularnie smarując plecy i klatkę piersiową). A potem maścią rozgrzewającą dla maluchów. Ważne jest, by przed bańkami natłuścić czymś skórę dziecka. Sam etap smarowania wygląda „po macoszemu” jak mówi moja mama – dość szybko i energicznie, by rozgrzać plecy, a jednocześnie nie ziębić już odsłoniętej i rozgrzanej powierzchni.

Sam etap stawiania baniek jest naprawdę prosty. ZANIM PRZYSTAWISZ CIEPŁĄ BAŃKĘ DO PLECÓW DZIECKA dotknij ją do swojego policzka, by sprawdzić czy jest wystarczająco ciepła, lub czy dostatecznie ostygła. Zdarza mi się przegrzać bańki suszarką i trzeba nieco odczekać, by szkło zmniejszyło temperaturę.
Rozkład baniek na plecach dziecka rozrysowany jest w instrukcji. W zależności od wieku dziecka dobieramy ilość baniek – u półroczniaka stawiałam cztery, roczniakowi pięć, sześć, a czterolatce już cały pakiet ośmiu.
Zazwyczaj stawiam:
– po jednej u góry, zaraz przy szyi, ale nie na kręgosłupie (!),
– poniżej jedną z prawej strony – z lewej tu nie stawiam bańki, OMIJAM SERCE,
– niżej znowu dwie po obu stronach kręgosłupa
– teraz skręcam do boku po łuku stawiając dwie bańki

W bańkach bezogniowych świetne jest to, że mogę regulować siłę podciśnienia i naciągu skóry. W instrukcji dołączonej bo baniek jest to szczegółowo opisane. Trzeba pamiętać o tym, że dzieci mają dość kruche naczynka krwionośne, dlatego w zależności od wieku malucha wyciągamy za pomocą pompki więcej lub mniej powietrza z bańki tworząc w niej podciśnienie. I właśnie dzięki temu podciśnieniu uruchamia się cały mechanizm zdrowotnego działania baniek na organizm. Skóra jest wciągana bo bańki, zaczynają pękać naczynka krwionośne i pewna ilość krwi wypływa pod skórą tworząc widoczny krwiak. Organizm zaczyna traktować tę krew jako białko obce, uruchamia się system odpornościowy i wytwarzane są potężne ilości przeciwciał, by zwalczyć intruza. Ale… przeciwciała nie spotykają żadnych obcych białek poza swoją krwią, więc zaczynają atakować infekcję. I tu zaczyna się proces zdrowienia.
Bańki nie działają od razu. U nas, na każde z moich dzieci bańki działają inaczej. U jednego – bańki bezogniowe postawione wieczorem często skutkują brakiem kaszlu już rankiem następnego dnia. A u drugiego – dopiero bańki postawione dwukrotnie zaczynają wyraźnie działać na system odpornościowy. Nie ma reguły. W każdej infekcji wygląda to też inaczej. Trzeba obserwować organizm dziecka, bo bywa że same bańki nie dają rady i trzeba zgłosić się do lekarza po antybiotyk. I wtedy też warto postawić bańki, bo do naturalne i dodatkowe wsparcie dla organizmu w walce z chorobą.

Warto wiedzieć, że:
– bańki początkowo osłabiają organizm, dlatego najlepiej stawiać je na noc, by organizm miał możliwość i czas na regenerację podczas snu,
– zanim postawisz pierwszą bańkę u dziecka spróbuj na sobie – postaw na swoim udzie. Zobaczysz siłę naciągu pompki, działanie podciśnienia, ewentualny ból. Wtedy pewniej postawisz bańki dziecku,
– należy dokładnie przeczytać instrukcję dołączoną do baniek
– bańki bezogniowe są nie tylko dla dzieci i nie tylko na kaszel – na przeróżne choroby i bóle można stawiać bańki w przeróżnych miejscach; wszelkie informacje są zamieszczone w instrukcji,
– bańki bezogniowe można stawiać wielokrotnie – ale nie częściej niż co dwa dni. Między jednym a drugim stawianiem muszą być przynajmniej pełne dwie doby przerwy,
– bańki są świetnym sposobem na uodpornienie, a to oznacza, że można je stawiać kiedy dziecko jest całkiem zdrowe. Po co? Właśnie po to, by pobudzić system odpornościowy wytworzyć przeciwciała do walki z potencjalnie następną napotkaną chorobą,
– jest sporo przeciwwskazań do stawiania baniek – zarówno u dzieci jak i u dorosłych. Należy się z nimi zaznajomić zanim zadecydujemy o takiej formie leczenia,
– zawsze najpierw lekarz – to lekarz decyduje o możliwości postawienia baniek danemu pacjentowi.

Kiedy NIE MOŻNA stawiać baniek?

– w gorączce powyżej 38,5°C – po bańkach często – ale nie zawsze – wzrasta temperatura – uruchamia się układ odpornościowy do walki z chorobą, a gorączka to właśnie znak, że kuracja działa,

– przy chorobach układu krążenia, nowotworowych, anemii, przy występujących dusznościach i wielu innych schorzeniach,

– do piątego miesiąca ciąży, z uwagi na duże ryzyko poronienia; w drugiej połowie ciąży możliwość postawienia baniek jest zależna od decyzji ginekologa prowadzącego ciążę. Bańki w ciąży są możliwe tylko przy w pełni fizjologicznie przebiegającej ciąży, ale tylko po konsultacji z ginekologiem.
Nie wolno u ciężarnej stawiać baniek na lędźwiach czy w okolicy brzucha!

W trakcie laktacji można spokojnie stawiać bańki bezogniowe, byle nie na piersiach 😉

Czy po bańkach trzeba leżeć w łóżku?

Aha! Ciekawa jestem komu udało się zatrzymać czterolatkę w łóżku dłużej niż jedna bajka. A tak poważnie – wiadomo, że jeśli dziecko gorączkuje, źle się czuje – samo się kładzie. Ale kiedy stawiamy bańki w przeziębieniu, nie ma ani potrzeby ani konieczności przymuszania dzieci do leżenia plackiem w łóżku. Wystarczy dobrze ubrać plecy, by nie były gołe, wciągnąć koszulkę w spodnie i zarzucić na plecki sweterek. Dziecko jest ciągle w ruchu, jest mu na pewno ciepło.

Po bańkach zawsze tydzień w domu?!

Bzdura! Tyle ile jest gorączka i złe samopoczucie, to jasne że siedzimy w domu. Ale jeśli dziecko czuje się dobrze, nie ma gorączki i bańki bezogniowe nie były stawiane dzisiejszego ranka, a pogoda sprzyja spacerom – to jak najbardziej. Ktoś mi kiedyś powiedział, że bańki to nic innego jak siniaki. Czy da się zaziębić siniaki…?

Oczywiście do innego w chorobach z gorączką. Bo wtedy nawet bez baniek spacer jest naprawdę ryzykowny dla zdrowia.

Nie jestem w stanie polecić jakiejś konkretnej firmy produkującej bańki bezogniowe, bo testowałam tylko jedną, dwukrotnie i mam dwa zupełnie różne odczucia. Ale wniosek jest jeden – wszystko zależy od wyprodukowanej partii. W moim pierwszym zestawie baniek wszystkie dobrze trzymały, nie przepuszczały powietrza i nie trzeba było ich ponownie dociągać. Zestaw ten podarowałam mojej siostrze w potrzebie, po czym kupiłam dla siebie drugi taki sam i…? W tym jedna bańka praktycznie zawsze odpada. Mogłabym oddać je na gwarancję, ale kiedy, skoro wciąż ich używamy?

Finalnie rzecz ujmując – bańki to moje odkrycie ubiegłego roku – aż wstyd, że dzielę się tymi informacjami dopiero teraz. Bańki stosujemy często i polecamy. Jak moje dzieci reagują na bańki? System jest taki – są bańki – są bajki. I to załatwia sprawę 😉
Starszak bańki naprawdę lubi, mówi że to nawet przyjemne. Młody natomiast nieco protestuje przy pierwszej i drugiej bańce, ale potem spokojnie kładzie głowę i leży aż do zdjęcia baniek.
Wszystko jest kwestią naszego nastawienia i przygotowania dzieci do baniek. Zosia jest znanym książkowym hajnidem. Gdybym postawiła jej bańki bez wcześniejszego jej przygotowania i wytłumaczenia – byłby problem za każdym razem, o ile w ogóle po pierwszym razie pozwoliłaby sobie postawić bańki raz jeszcze.
A tak, najpierw była opowiastka o biedronce i że możemy zrobić tak że i ona będzie miała kropki. Potem ona postawiła mi bańki na udzie, aż w końcu powiedziałam jej, że możemy jej zrobić na plecach najpierw jeżyka z kolcami, apotem biedronkę. I…? Udało się! A potem było już w górki…

DSC_0260

DSC_1322

Karmicielka
Mam na imię Weronika, kreatywna mama. Jestem tu jako wyrozumiała kobieta karmiąca, przyjaciółka w laktacji i dobra dusza podczas porodowych zmagań. Cieszę się, że i Ty tutaj jesteś. Rozgość się i zostań ze mną na dłużej.
http://www.karmicielka.pl

Podobne posty