Z inhalacjami jest tak, że dopóki nie masz dzieci wystarczy ci gar gorącej wody, trochę ziół albo olejków i ściera, którą nakryjesz głowę. A potem znajdujesz ten cud techniki jakim jest niewątpliwie inhalator i…? Okazuje się że jest subtelny niczym czołg, a podczas inhalacji całe osiedle wie, że ktoś w twoim domu jest chory. U mnie było podobnie, dopóki nie znalazłam sprzętu idealnego. Serio, odkryłam najcichszy inhalator świata i to całkiem przypadkiem…

O jakości i klasach inhalatorów dowiedziałam się, gdy zostałam mamą, a Zo przechodziła pierwszą infekcję. W pobliskiej aptece kupiłam dość mały, kompaktowy inhalator, który działał dobrze, ale na tyle głośno, że robienie inhalacji nocą było całkowicie niemożliwe! A że często przy zatkanym nosie taka konieczność zachodziła, to…? Pamiętam jak Zo z rykiem budziła się od wycia inhalatora, który i tak Ojciec R. zatykał wielką poduszką. Żeby ją uciszyć i zapewnić sąsiadom spokojny i nieprzerwany sen, Zośka miała trzy razy w nocy sesję bajek z telefonu. Jedno było pewne – inhalacje w nocy równa się – całe mieszkanie i pół bloku postawione na nogi.
Nie szukałam innego sprzętu, toż to ten tani nie był, poza tym całkiem nieźle nam służył przez długie trzy lata. Jako że Zo nie jest i nie była specjalnie chorowitym dzieckiem, to częstotliwość dźwięków rodem z dziadkowej trzydziestki, była całkiem dla nas znośna.

Urodził się Misiek. Pierwszy katar, pierwszy zatkany nos, odpalamy inhalator i…? No nie działa. Nic. Null. Zero. Proszę mamę by podjechała do apteki kupić jakiś inhalator, bo nasz poprzedni zdechł. Przyjeżdża ze skrzynką wielkości pierwszych laptopów, serio. Miś właśnie zasnął, więc nie testuję  go od razu. Od słowa do słowa, rozmawiamy o tym sprzęcie i coś mnie tknęło żeby sprawdzić jak głośno działa. Wierzcie lub nie – nie słyszałam co mówi do mnie mama, jak chodził inhalator. Od razu wyobraziłam sobie ewentualne inhalacje nocą.. KOSZMAR! Nie podobał mi się ani wizualnie, ani nie był podręczny, ani nawet cichy! Mamo – zwracamy go do apteki.
Mamcia podjechała, zwróciła. Pani farmaceutka zaproponowała jej inny, dużo cichszy, ale sporo droższy inhalator. Dzwoni do mnie mama i mówi: „Weronika mam inhalator idealny. Jest wielkości smartfona i  w ogóle go nie słychać.” A że moja kochana mamusia ma skłonności do przesady, uznałam że jest po prostu cichszy niż poprzedni grzmot – „ok, bierz”. Przyjechała, przywiozła, włączyłam go i… nie mogłam uwierzyć. Miała rację, jego po prostu nie słychać…

Inhalator testujemy 9 miesięcy. Po tak długim czasie, jestem w stanie powiedzieć wam o wszystkich jego plusach i minusach. Michał ma objawy alergii wziewnej, do tego wychodzące zęby i ciągły katar, z przerwami nie dłuższymi niż 3-4 dni, zdarzającymi się średnio co 5 tygodni. Inhalator chodzi u nas chyba częściej niż telewizor. Na pewno kilka razy w tygodniu, czasem kilka razy dziennie i bardzo, bardzo często w trakcie snu. Jak to możliwe, że robię inhalacje gdy moje dziecko smacznie śpi…? Doskonałość tego sprzętu polega na jego niemal całkowicie bezdźwięcznej pracy. Jedyne co słychać to cichuteńkie posykiwanie wydobywających się cząsteczek pary z otworu inhalatora. Na filmiku usłyszycie, że głośniejszy jest dźwięk przejeżdżającego samochodu pod oknem, niż inhalator 😉

Inhalator siateczkowy Diagnostic Pro Mesh:

ZALETY:

  • Naprawdę cicha, wręcz bez dźwięku, praca,
  • Łatwy w czyszczeniu,
  • Posiada uszczelkę, dzięki czemu może być dowolnie przekręcany; dziecko samodzielnie może wykonywać inhalacje, a lekarstwo się nie wyleje,
  • jest bezprzewodowy! To jest mój hicior! Możemy z niego korzystać zarówno w domu jak i w trakcie podróży, na spacerze, wszędzie!
  • Możliwość pracy na bateria lub na kablu ładowarki,
  • Jest wyposażony w diody, dzięki czemu nocą nie potrzebujemy żadnego dodatkowego światła przy inhalacjach,
  • Jest naprawdę kompaktowy i leciutki!

WADY:

  • Zżera baterie dość szybko,
  • Nie ma możliwości inhalowania zielonego Nebu Dose,

inhalator

Kupując inhalator w zestawie otrzymujesz:

  1. Inhalator
  2. Komorę na lekarstwo
  3. Dwie maseczki: dla dorosłych i dziecięcą
  4. Ustnik do inhalacji
  5. Wodę destylowaną do czyszczenia inhalatora
  6. Ładowarkę
  7. Baterie
  8. Etui

DSC_1309
DSC_1304

Ten inhalator mogę wam polecić z całego serca. W stacjonarnych jak i internetowych aptekach jego cena waha się w okolicach 180 zł, ale uwierzcie, będą to jedne z lepiej zainwestowanych pieniędzy! Moje znajome są zachwycone sprzętem a siostra – ile razy jest u mnie, tyle razy podkrada mi na noc inhalator. Przy małych dzieciach – mój zdecydowany faworyt i must have! Jest leciutki szczelny i tak prosty w obsłudze, że dzieciaki same robią sobie inhalacje. Nie ma żadnych rurek, kabli, przewodów, przez co staje się totalnie bezpieczny.
BEZgłośny, BEZpieczny BEZ ograniczeń.

DSC_1296

DSC_1136
DSC_1294
DSC_1139

Karmicielka
Mam na imię Weronika, kreatywna mama. Jestem tu jako wyrozumiała kobieta karmiąca, przyjaciółka w laktacji i dobra dusza podczas porodowych zmagań. Cieszę się, że i Ty tutaj jesteś. Rozgość się i zostań ze mną na dłużej.
http://www.karmicielka.pl

Podobne posty