Od kiedy zacząć rozszerzanie diety? A dlaczego akurat po szóstym miesiącu? Przecież na kaszkach i słoiczkach jest napisane, że od czwartego można. No to jak to w końcu jest? A tak to jest, że to my, rodzice, jesteśmy niecierpliwi. I do tego trzeba zacząć…

W 2001 roku Światowa Organizacja Zdrowia zaleciła wyłączne karmienie piersią niemowląt do ukończenia szóstego miesiąca życia. Dopiero po tym czasie powinno wprowadzać się stałe pokarmy do diety malucha. Dlaczego?

  • układ pokarmowy dziecka dopiero około szóstego miesiąca życia dojrzewa na tyle, że jest w stanie przyswajać substancje z pokarmów stałych. Wcześniej dziecko zwyczajnie zapycha żołądek niwelując uczucie głodu, ale substancje mineralne nie są przyswajane do organizmu. W rezultacie dziecko nie jest głodne, ale jednocześnie organizm nie jest w pełni odżywiony,
  • podanie dziecku stałych pokarmów zbyt wcześnie może spowodować zmniejszenie apetytu na mleko, przez co jego organizm przestanie być skutecznie odżywiany,
  • niedojrzały układ immunologiczny oznacza, że dziecko jest narażone na infekcje takie jak np: zapalenie ucha, alergie i kłopoty trawienne.

Jeśli niemowlę poniżej szóstego miesiąca życia daje wyraźne sygnały zapotrzebowania na jedzenie, karm je częściej piersią. Jest to gwarancją, że otrzyma tyle składników pokarmowych ile potrzebuje – mleko mamy jest najlepiej przyswajalnym pokarmem dla malucha w tym wieku.

Dlaczego zatem producenci kaszek i słoiczków przekonują, że ich produkty są odpowiednie dla dzieci od czwartego miesiąca życia? Dlaczego tym samym wprowadzają rodziców w błąd..? Bo mogą. Bo chociaż WHO zaleca wyłączne karmienie piersią do szóstego miesiąca włącznie, to nikt nigdy nie wprowadził przepisów nakazujących przestrzeganie zaleceń WHO przez koncerny produkujące kaszki i słoiczki. Wszystko kręci się wokół pieniądza, to czysty biznes. Biznes, który żeruje na rodzicach, którzy są zagubieni, którzy są w błędzie. I tak szufladkuje się w ludzkich głowach przekonanie, że od czwartego miesiąca można spokojnie rozszerzać maluchowi dietę…

Wydaje Ci się mimo wszystko, że po skończeniu magicznego progu czterech miesięcy Twoje dziecko jest gotowe na poznawanie nowych smaków? Prawdopodobnie wysyła Ci takie sygnały poprzez zaciekawienie twoim talerzem, przyglądanie się rodzicom gry jedzą, wyciąganie rączek w stronę jedzenia, mlaskanie czy ślinienie się na widok Twojego obiadu. Pewnie też zaczęło odwracać głowę od piersi, je niespokojnie i zdecydowanie bardziej podoba mu się to co na stole niż Twoja pierś. Wszystko to normalne, ale nic z tych rzeczy nie oznacza pełnej gotowości dziecka na rozszerzenie diety! Dziecko dojrzewa, rośnie, interesują je otaczające go rzeczy. A w szczególności Ty mamo. Tak samo będzie się przyglądało gdy zmywasz, gdy się ubierasz, a w szczególności je rozbawisz zamiatając podłogę. Być może dziecko zaczęło częściej budzić się w nocy, a w Twojej głowie pojawiła się myśl o podaniu na noc kaszki, bo pewnie budzi się z głodu… Nic z tych rzeczy 🙂

Kiedy dziecko jest gotowe na urozmaicenie swojego jadłospisu?

Tutaj trzymanie się sztywnych reguł  często zawodzi. Może się okazać, że dziecko skończy sześć miesięcy, siedem, osiem, a nadal będzie chciało tylko pierś. A może też okazać się, że mając niecałe pół roku sięgnie po mielonego z Twojego talerza i zje go ze smakiem. Tu najważniejsza jest obserwacja – dziecko gotowe jest na rozszerzanie diety w momencie, gdy:

  • potrafi samodzielnie siedzieć,
  • chwyta zabawki i wkłada je do ust wykonując przy tym ruchy twarzy podobne do przeżuwania,
  • opanowało chwyt szczypcowy,
  • nie ma odruchu wypychania językiem,
  • a tak naprawdę… gdy samo sięgnie po jedzenie i włoży je sobie do ust.

Kiedy dziecko siedzące ci na kolanach sięgnie po kawałek twojego obiadu, przeżuje go i połknie, to może być właśnie pora, żeby przysunąć mu ten talerz bliżej.

Gabrielle Palmer

Czym najczęściej kierują się rodzice rozszerzając dziecku dietę w czwartym miesiącu życia? Myślę, że zmyleni sygnałami jakie wysyła dziecko, w stronę łyżeczki i naszpikowanej cukrem kaszki, pcha ich niecierpliwość. Chcą by dzieci już jadły stale pokarmy, a jednocześnie nie potrafią zaufać Naturze. Czy nie lepiej zwolnić, poczekać, podążać za dzieckiem, niż narzucać mu przyspieszony rytm rozwoju, wkładając mu do buzi kolejną łyżeczkę z marchewką…? Cztery a sześć, robi różnicę.

Karmicielka
Mam na imię Weronika, kreatywna mama. Jestem tu jako wyrozumiała kobieta karmiąca, przyjaciółka w laktacji i dobra dusza podczas porodowych zmagań. Cieszę się, że i Ty tutaj jesteś. Rozgość się i zostań ze mną na dłużej.
http://www.karmicielka.pl