Niemal codziennie pisze do mnie jakaś mama z prośbą o poradę i ewentualne pokierowanie jej dalej do specjalisty w dziedzinie laktacji. I są to zarówno świeżo upieczone mamy, jak i te doświadczone ze starszakiem u boku. Mają przeróżne laktacyjne problemy, od tych które jestem wstanie rozwiązać poprzez podpowiedzenie owej mamie jakiegoś lakta-triku, poprzez te, których rozwiązać na odległość nie potrafię, choć wydawałoby się, że są naprawdę proste, po takie, które wymagają natychmiastowego udania się do doradcy laktacyjnego.

Średnio dwa razy w tygodniu dostaję niemal identyczną wiadomość z jednakowym problemem. Ten sam schemat: miękkie piersi – płacz dziecka – za mało mleka – butelka z mm. Tak można przedstawić to w wielkim skrócie. Całość przebiegu zdarzeń wygląda następująco:

1. Dziecko ma około 6. tygodni.
2. Mama ma miękkie piersi.
3. Dziecko wciąż domaga się piersi.
4. Mama ma za mało mleka.
5. Dziecko płacze i denerwuje się nawet będąc przy piersi.
6. Mama na pewno nie ma już mleka w piersiach.
7. Dziecko dostaje butlę ze sztuczną mieszanką. Wreszcie się uspokaja i zasypia.
8. Mama ściąga laktatorem tylko 20 ml mleka.
9. Dziecko nie chce ssać piersi.
10. Co ja mam robić? Jak ratować laktację?

I tu pędzę z wytłumaczeniem i uspokojeniem. Na początek warto wiedzieć, że na okres w jakim znajduje się niemowlę – około 5-6 tygodnia życia – przypada pierwszy skok rozwojowy. Może on wystąpić książkowo, a może zarówno nieco wcześniej jak i później. Dziecko jest rozdrażnione, ma problemy ze snem i jedzeniem. Potrzebuje ciągłego kontaktu z mamą, a jednocześnie jego apetyt prawdopodobnie ulega zmniejszeniu. To, że maluch pragnie wciąć „wisieć” przy mamusiowej piersi, wynika z ogromnej potrzeby bliskości, a nie koniecznie z napadów wilczego głodu. Nic więc dziwnego, że gdy tylko mama chce zabrać mu pierś, mały człowiek głośno i skutecznie protestuje. Tylko blisko przy mamie czuje się bezpiecznie, i tylko przy niej jest w stanie załagodzić w sobie nieumiejętność radzenia sobie z emocjami.

Kiedy laktacja się rozkręca w piersiach wciąż zachodzi proces nadprodukcji mleka. Znacie to, prawda? Wciąż napięte piersi, wielkie, twarde, pełne mleka. Z jednej piersi karmisz, a z drugiej płynie rzeka. I to też jest normalne, ale tylko na początkowym etapie. Właśnie około szóstego tygodnia laktacji, następuje jej ustabilizowanie. Innymi słowy, twoje piersi i mózg zaczęły współpracować na zasadzie popyt-podaż. Jest zapotrzebowanie, jest dostawa. Nie czujesz już ciągłego napięcia w piersiach, bo twój organizm wszedł w naturalny i zsynchronizowany tryb z potrzebami twojego dziecka. Mleko zaczyna produkować się na bieżąco, właśnie wtedy, gdy przystawiasz dziecko do piersi, a ono zaczyna pracować.
Między karmieniami piersi zaczynają być miękkie. I to nie jest nic złego! Właśnie tak wygląda normalnie przebiegający proces laktacji. Nie oznacza to, że w jakiś sposób straciłaś mleko, że masz go mnie, czy jest niewartościowe. To znaczy, że twój organizm przyzwyczaił się już do swojej nowej roli i zaakceptował ją. Nauczył się produkować pokarm w takich ilościach, by zaspokoić potrzeby twojego dziecka. Pamiętaj o zasadzie: ile było zapotrzebowania na mleko dziś, tylko wytworzy się go jutro.

Żeby mleko zaczęło lecieć strumieniem, maluch czasem musi się napracować. Zaczyna ssać, do mózgu idzie informacja ” natychmiast potrzeba mleka, ssak na pokładzie”. Oksytocyna się uwalnia, rozluźnia mleczne kanaliki, a maluch może cieszyć się ciepłym i smacznym pokarmem. Ale ale… To wszystko chwilę trwa. Czasem dłuższą, czasem krótszą, ale zawsze tylko chwilę. Wszystko zależy od dnia, nastroju i wszystkich innych zewnętrznych i wewnętrznych czynników. Zdarzają się jednak osobniki wyjątkowo niecierpliwe, które dostawione do piersi wymagają natychmiastowej mlecznej fali. Gdy dołożymy do tego skok rozwojowy, może nam się zrobić nie lada aferka przy piersi. Dlatego pamiętajcie, tylko spokój możne nas uratować 🙂

To, że dziecko nerwowo reaguje przy dostawianiu go do piersi, wcale nie musi oznaczać, że nie masz w nich mleka. Bardzo często po kolejnych próbach uspokojenia malucha i zaspokojenia jego potrzeb, popełniany jest ten sam błąd. Kiedy dziecko wciąż płacze, nawet przy piersi, mama jest zestresowana, co utrudnia swobodną laktację. Dziecko nie chce ssać, płacze (lub w tym momencie zwyczajnie wyje w kosmos). Wszystkim trzęsą się ręce, babcie, mamy i teściowe wkraczają do akcji mówiąc „jest głodne, podaj mu butelkę mleka”. I wtedy wątpisz w siebie, podajesz mu to nieszczęsne mleko z wielkimi wyrzutami sumienia, a dziecko tym samym uspokaja się i wreszcie zasypia. A ja mam dla ciebie inną radę, mój magiczny sprawdzony sposób na wszystkie – nie tylko laktacyjne – bolączki. Rozbierz i siebie i dziecko, połóżcie się nago w łóżku. Cały czas się przytulajcie, by utrzymywać kontakt „skóra do skóry”. I karmcie się, nawet cały dzień. Głaszcz dziecko, by czuło się spokojne. W ten sposób zaleje was nie tylko fala oksytocyny, ale bliskość i ciepło sprawi, że i ty i dziecko poczujecie się rozluźnieni, karmienie przyjdzie łatwiej, a uspokojenie wrzeszczącego niemowlaka nie będzie już niemożliwe.

Laktator to jednocześnie moje ulubione i znienawidzone urządzenie laktacyjne. Dlaczego? Lubię ten sprzęt bo często przynosi ulgę i ułatwia życie. Ale szczerze i z całego serca nie znoszę, gdy staje się on wyznacznikiem ilości mleka płynącego z piersi! Niemalże w każdej wiadomości od was piszecie, że ściągacie laktatorem tylko kilka czy kilkanaście mililitrów mleka, więc podajecie mieszankę. Uwierzcie mi, są na świecie kobiety – i jest ich całe mnóstwo – które są laktatoroodporne. Z powodzeniem karmią piersią, ale laktatorem nie uciągną nawet kilku mililitrów.
Ilość ściągniętego mleka z piersi do butelki nie równa się ilości mleka wyssanego z piersi przez dziecko!

Zbyt wczesne, niepotrzebne, podanie dziecku smoczka lub w tym wypadku butelki z mlekiem (czy to własnym czy ze sztuczną mieszanką), może być powodem zaburzenia odruchu ssania. Może, ale nie musi. Warto jednak mieć na uwadze, że maluch przystawiony do piersi musi wykonać sporo pracy, by finalnie otrzymać pierś pełną mleka. Natomiast, gdy otrzymuje butelkę, już z pierwszym pociągnięciem dostaje sporą porcję pokarmu. Co w takim razie wybierze dziecko następnym razem – pracę poprzez ssanie i nawet chwilowe czekanie na ciepłe mleko, czy niemalże samopłynący pokarm z butelki? No pewnie że to drugie. Nie z powodu pójścia „na łatwiznę”, a zwyczajnie z potrzeby szybkiego zaspokojenia głodu. Warto tu podkreślić, że takie maluchy kompletnie nie mają poczucia czasu. Nie potrafią osadzić się w czasoprzestrzeni. Dla nas chwila, trwa u niemowlaka całą wieczność.
Dlatego często nawet po kilkukrotnym awaryjnym podaniu dziecku butelki z mlekiem, odrzuca pierś na rzecz ciągnięcia sylikonowego smoczka.

Na pytanie „jak ratować laktację?” odpowiadam – spakuj i mieszankę i butelki do czarnego worka i wywieź na najbliższe wysypisko śmieci. I zawsze odsyłam do doradcy laktacyjnego, bo to co na odległość może wydawać się rutynowym schematem, może być również głębszym laktacyjnym problemem. I tu najlepiej spotkać się z doradcą osobiście, by obejrzał i dziecko i mamę, sposób w jaki niemowlę chwyta brodawkę, by ocenił efektywność ssania.
Pamiętajcie, że to co może wydawać się wielkim laktacyjnym problemem, nie koniecznie nim jest i będzie rzutować na cały proces laktacji. Najważniejszy jest spokój i opanowanie – jeśli ty będziesz wyciszona, twój stan udzieli się dziecku i będzie łatwiej o synchronizację. A wpisanie sobie w telefon namiaru na najbliższego doradcę laktacyjnego zawsze jest kołem ratunkowym, z którego i ja nie raz do tej pory korzystam.

Karmicielka
Mam na imię Weronika, kreatywna mama. Jestem tu jako wyrozumiała kobieta karmiąca, przyjaciółka w laktacji i dobra dusza podczas porodowych zmagań. Cieszę się, że i Ty tutaj jesteś. Rozgość się i zostań ze mną na dłużej.
http://www.karmicielka.pl

Podobne posty

  • krysia

    o wlaśnie! schemat! też mam wrażenie,że historia laktacyjna lubi się powtarzać. Kobiety w ciąży czytajcie! Żeby nie być kolejną z tym schematem. Im więcej przeczytacie i nauczycie się w ciąży , tym lepiej dla Was. Po porodzie nie będzie na to czasu ani siły.

  • Bardzo przydatny poradnik dla mam chcących karmić piersią 🙂