Ciągłe pytania – „ile karmisz? Długo jeszcze będziesz karmić? Kiedy wreszcie odstawisz od piersi?”. Chyba nie ma takiej mamy karmiącej, która by chociaż raz tego nie usłyszała.  Ilekroć przychodzi odpowiadać mi na takie pytania mówię jedno – do samoodstawienia.  Wtedy słyszę głośne „ileee?”… I tak się zastanawiam, czy karmienie piersią ma granice..?

Będąc w ciąży wiedziałam, że będę karmić piersią; jakby nie widziałam innej możliwości. Było to dla mnie całkowicie naturalnym zjawiskiem, taką koleją rzeczy. Nie bałam się tych „trudnych początków” o których tak często się mówi, bo faktycznie dla wielu mam takowe są. Pomyślność laktacji zwiastowała obecność mleka w piersiach na długo przed porodem. To dodawało mi pewności siebie. Jednak było jedno ale…

Zakładałam, że karmić będę maksymalnie przez pierwszych sześć miesięcy. Z moją ówczesną wiedzą na temat laktacji było to nawet zrozumiałe… Chciałam jak najszybciej wrócić do swojego życia, nie mając pojęcia jak bardzo to życie zmieni się po narodzinach dziecka. Oczami wyobraźni widziałam, jak zostawiamy wieczorem malucha dziadkom, a sami wymykamy się na randkę, delektując się lampką wina. Wtedy karmienie piersią wydawało mi się totalnym uwiązaniem i zniewoleniem…
No i stało się. Zo przyszła na świat, a z nią narodziła się we mnie Matka Karmiąca. Po kilku pierwszych tygodniach bezproblemowego karmienia piersią, przesunęłam moją granicę o kolejne trzy miesiące. Wpływ na to miało wiele czynników – po pierwsze, fajnie mi było karmić, a po drugie – co nieco zaczęłam o karmieniu czytać, rozmawiać z innymi mamami, zagłębiać się w temat. Korzyściami sypałam jak z rękawa, mogłam o tym mówić godzinami. Coraz bardziej widziałam jak moje mleko i nasza bliskość kojąco wpływa na me dziecko.

I tak mijały kolejne tygodnie i miesiące naszej wspólnej drogi mlecznej. Nawet nie wiem kiedy – pokochałam to. Karmienie przerodziło się z matczynego obowiązku w przyjemne i niezastąpione „pięć minut” dla nas, dla mamy i córki. Połączyła nas niesamowita, jedyna w swoim rodzaju więź.
Dobiłyśmy do dziewiątego miesiąca karmienia, ale już wcześniej założyłam że przed rokiem nie skończę na pewno. Następnie przyszła kolejna dawka wiedzy i upłynęło trochę czasu, gdzie regularnie dostawałam dawkę oksytocyny od mojej córki. Naturalnym następstwem była decyzja o karmieniu do samoodstawienia, do momentu, w którym to Zo pożegna się z moimi piersiami i mlekiem. Wiedziałam, że jestem w pełni gotowa by dać jej czas. By pozwolić jej dojrzeć do odstawienia piersi.
Rozmowy, wiedza, kurs na promotora KP, tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że to najlepsza decyzja dla nas obu. Teraz, gdy karmię dziewiętnasty miesiąc, widzę to – więź, intymną relację, potrzebną nam obu bliskość. Uzupełniamy wzajemnie swoje potrzeby i zaspokajamy je. Poświęcamy sobie czas, a ja uwielbiam to jej głębokie spojrzenie w moje oczy kiedy karmię. Ten uśmiech zaraz przez jedzeniem, ten spokój i wyciszenie.
Nie mam już żadnych granic, nie chcę ich mieć…

 

Karmienie piersią naprawdę ma granicę. Jedną, jedyną – minimalną. Przynajmniej przez pierwszych sześć miesięcy niemowlaka. Górnej nie ma i być nie powinno. To wy, razem zdecydujecie, kiedy będziecie gotowi na zakończenie waszej wspólnej drogi mlecznej. Być może zrobisz to sama, być może decyzję tę pozostawisz dziecku. A kiedy mu na to pozwolisz, ono zrobi to wtedy, gdy będzie na to w pełni gotowe…

Karmicielka
Mam na imię Weronika, kreatywna mama. Jestem tu jako wyrozumiała kobieta karmiąca, przyjaciółka w laktacji i dobra dusza podczas porodowych zmagań. Cieszę się, że i Ty tutaj jesteś. Rozgość się i zostań ze mną na dłużej.
http://www.karmicielka.pl

Podobne posty

  • I o to właśnie chodzi 🙂 Mam nadzieję, że to znak, że już Ci lepiej?

    • Składam się do kupy powoli, zbieram z otoczenia te kawałeczki na które się rozpadłam. Przecież muszę i chcę być silna, piękna i szczęśliwa – w końcu jestem kobietą 😉 A jako mama wiem, że co by się nie działo, należy pozytywnie zaczynać każdy dzień, tym bardziej że za oknem taaakie słońce! 🙂

      P.S. Jestem zbudowana i totalnie zaskoczona – większość ludzi trafia tu z Facebooka. Ty do mnie wpadłaś zanim pojawiła się wzmianka o tym poście na FB… <3 🙂

      • Bo ja Cię mam w moich ulubionych, obserwowanych, które zazwyczaj co rano sprawdzam jak tylko mam chwilkę 😉

  • Aleksandra Kramkowska

    Ja też zakładałam, że będę karmiła tylko 6 miesięcy, potem minęły kolejny i następny, aż 18-tka stuknęła Tadeuszowi. I nie uważam, że te półtora roku to jakoś dużo, w sam raz. I karmimy się dalej 😉

  • Anna Grzybowska

    Ja karmiłam Stasika dwa lata i 2 miesiące. I jakoś tak odstawienie samo wyszło chociaż nadal po dwóch miesiącach od przestania karmienia Małemu się przypomina, ale teraz to bardziej chce się przytulić. Ja nie stawiałam sobie żadnych granic, po prostu tak wyszło. I jak będę miała drugiego Szkraba chcę zrobić dokładnie to samo

  • Gabriela Oleszek

    Ja postawilam 2 lata. Już na początku ciąży. Bez żadnej wiedzy 🙂
    A teraz myślę…. Zobaczymy jak będzie 🙂 2lata na pewno a później?

  • Pingback: Początek końca naszego karmienia piersią - cz. 1. - Karmicielka()