Na kursie na Promotora Karmienia Piersią usłyszałam takie zdanie – „można mówić o korzyściach karmienia piersią, ale trzeba mówić o negatywnych skutkach płynących z niekarmienia piersią!”. A jest ich wiele…
Koncerny produkujące mleko modyfikowane prześcigają się w poszukiwaniach składników występujących w mleku matki, które można sztucznie wytworzyć i dodać do mieszanki. Przecież reklamują ją jako najlepsze mleko dla małych brzuszków… Uwierz, podczas gdy dodano kilka kolejnych składników do mleka modyfikowanego, setki innych składników mleka kobiecego pozostaje nawet nie odkrytych. Nie jest możliwe wytworzenie sztucznej mieszanki o składzie bliskim mleku matki.
Kobiety, które karmią naturalnie nawet nie muszą mieć pojęcia o wszystkich składnikach jakie znajdują się w ich mleku – dziecko i tak wszystkie je dostanie.
Jakie są skutki niekarmienia piersią?

Dzieci które nie są karmione piersią mają słabiej rozwinięty układ odpornościowy. Grasica (odpowiedzialna za wytwarzanie prawidłowych funkcji odpornościowych) u dzieci karmionych mlekiem sztucznym jest średnio o połowę mniejsza, niż u dzieci karmionych mlekiem matki.
Aby w pełni aktywować układ odpornościowy dziecka, należy dostarczać mu aktywnych przeciwciał z mleka kobiecego przez minimum 12 miesięcy życia, licząc od urodzenia. Dzieci, które pozbawione są tych aktywnych przeciwciał częściej i poważniej chorują, a co za tym idzie są częściej i dłużej hospitalizowane. Jeśli dziecko jest karmione mlekiem innym niż naturalne, nie otrzymuje wielu składników KONIECZNYCH do prawidłowego funkcjonowania i rozwoju organizmu.
W pierwszym półroczu życia dziecka, podawanie mu nawet niewielkiej ilości mleka modyfikowanego lub innych produktów żywieniowych, tak zmienia florę bakteryjną w jelicie, że przypomina ono jelito dorosłego człowieka! Oznacza to, że dziecko jest narażone na infekcje i podatne na szkodliwe bakterie. Na wyrównanie i przywrócenie stanu flory jelitowej u takiego dziecka, od momentu gdy dostaje ono wyłącznie mleko matki, potrzeba od dwóch do czterech tygodni! U dzieci karmionych wyłącznie piersią, obserwuje się dużo szybsze dojrzewanie jelita oraz wyraźnie wzmocnioną naturalną barierę jelitową. Mleko kobiece zawiera antyoksydanty, które działają przeciwzapalnie. Jeśli dziecko ich nie dostaje, mogą pojawić się u niego problemy z trawieniem.

W 2003 roku, w Stanach Zjednoczonych, w jednym z medycznych czasopism opublikowano artykuł, w którym – jak wynika z badań naukowych – stwierdzono, że jeśli 90% matek karmiłoby wyłącznie piersią przez pierwszych sześć miesięcy życia dziecka, to śmiertelność dzieci zmniejszyłaby się o 13%, to jest 1,3 miliona dzieci rocznie.
Dowiedziono też, że wyłączne karmienie mlekiem modyfikowanym w pierwszym kwartale życia dziecka, zwiększa śmiertelność wśród niemowląt o 61%.

Jakiś czas temu w Wielkiej Brytanii przeprowadzono badanie, w którym stwierdzono, że u dzieci (badanych w 9 miesiącu życia) karmionych wyłącznie mieszanką prawdopodobieństwo wystąpienia opóźnień w rozwoju wzrastało o 40% w porównaniu z dziećmi, które przez przynajmniej cztery miesiące były karmione wyłącznie piersią.

U dzieci karmionych innym mlekiem niż kobiece w pierwszym roku życia, częściej występują takie problemy zdrowotne jak:

  • ostre zapalenie ucha środkowego,
  • nieswoiste zapalenie żołądka i jelit,
  • ciężkie zakażenia dolnych dróg oddechowych
  • białaczka wieku dziecięcego,
  • biegunka i choroby układu trawiennego,
  • zapalenie opon mózgowych,
  • infekcje dróg moczowych,
  • zespół nagłej śmierci łóżeczkowej SIDS.

U dorosłych karmionych w wieku niemowlęcym mlekiem sztucznym lub innym niż kobiece, częściej obserwuje się:

  • cukrzycę typu 1 i 2,
  • otyłość,
  • alergię,
  • astmę,
  • celiakię,
  • nowotwory wieku dziecięcego,
  • raka piersi,
  • zapalne choroby jelita.

Karmienie piersią jest jedyną naturalną ścieżką ku normalnemu i fizjologicznemu rozwojowi maleńkiego organizmu dziecka. Mleko kobiece jest swoistą tarczą ochronną przed bakteriami i wirusami, a także niweluje do minimum możliwość wystąpienia wielu chorób u osoby dorosłej karmionej wyłącznie piersią przez pierwsze sześć miesięcy życia.
To jest bardzo ważny wpis. Udostępnij go, wyślij znajomym, uświadamiaj, dlaczego karmienie piersią jest takie ważne dla zdrowia – nie tylko w tej chwili, gdy dziecko jest małe – rzutuje to na całe jego życie.


Karmicielka
Mam na imię Weronika, kreatywna mama. Jestem tu jako wyrozumiała kobieta karmiąca, przyjaciółka w laktacji i dobra dusza podczas porodowych zmagań. Cieszę się, że i Ty tutaj jesteś. Rozgość się i zostań ze mną na dłużej.
http://www.karmicielka.pl

Podobne posty

  • dmnc

    Niestety nie każdej matce jest dana możliwość karmienia piersią swojego potomstwa.

    • Również nad tym ubolewam… Zastanawiam się tylko, czy dzieje się tak z powodu niedoinformowania owych matek, czy dlatego, że wśród ich znajomych nie ma pomocnego doradcy laktacyjnego.

      • Magda

        Myślę, Weroniko, że nie ubolewasz. Jesteś tak zafokusowana, że karmienie piersią jest najlepsze, najważniejsze i w ogóle naj naj, że pisząc ten artykuł, nie pomyślałaś o kobietach, które nie karmią piersią. Nie pomyślałaś, jak wielką krzywdę robisz wielu kobietom wykrzykując swoje racje. Cytujesz amerykańskie badania, często dodajesz koloru tam, gdzie Ci pasuje, żeby wyszło na Twoje. Żałosna Ty i żałosne Twoje opinie. Moje dziecko po opuszczeniu OIOMu noworodkowego jest tylko na MM i słuchaj, żyje…

        • Nie wiem kim jesteś Magdo, ale szczerze powiem Ci że okropnie jest mi
          przykro, gdy czytam komentarze w których ktoś mnie obraża. A dlaczego?
          Tylko dlatego, że nie zgadza się z moimi poglądami. Co więcej, obrażasz
          mnie, bo nie zgadzasz się z aktualną wiedzą na temat karmienia piersią.
          Bo nie są to moje teorie, które szerzę na potrzeby mojej misji
          laktacyjnego zbawiania świata. To tekst podparty solidną naukową analizą
          badawczą i moją widzą zdobytą na kursie Promotora Karmienia Piersią.
          Nie
          czuję się ani trochę żałosna w tym co robię, wręcz przeciwnie. Czuję
          się potrzebna, wciąż pragnę pogłębiać swoją wiedzę i chcę dalej to robić
          – poszerzać horyzonty społeczeństwa na temat karmienia naturalnego. Bo
          zwyczajnie to kocham.
          A Ciebie pozdrawiam droga Magdo.

          P.S.
          Konstruktywna krytyka jest fajna, mobilizująca i budująca. Jeszcze
          lepiej działa jak mówi się ją prosto w oczy, nie pod zasłoną
          internetowej anonimowości…

    • krysia

      Dlatego szerzenie wiedzy na temat zalet karmienia piersią i konsekwencji niekarmienia jest tymbardziej ważne. Zaczyna karmienie ponad 90%kobiet ,po 6 tygodniach karmi tylko coś koło połowy, nie dlatego ,że nie mają możliwości wyprodukowania pokarmu, dlatego ,że nie mają wiedzy i /lub wsparcia. To ,że nie bedziemy mówić o kp tego nie poprawi, trzeba głosno domagać się pomocy matkom !

  • Ania

    Wszystko fajnie, ale jakoś mało w tym empatii do matek nie mających możliwości karmienia naturalnego. Moje wcześniaki (29 tydzień) nie miały możliwości przytulenia się do matczynej piersi… Ciekawe jak ja mam się teraz czuć i czego obawiać…

    • Często z różnych przyczyn kobiety nie mogą karmić piersią, ale czasem mogą karmić swoim mlekiem, choć nie prosto z piersi.
      Nigdy nie traktowałam i nie potraktuję – matek nie mogących bądź nie mających możliwości KP – z góry. Jesteśmy takimi samymi, dobrymi, wspaniałymi matkami, najlepszymi dla swoich dzieci.
      Ty nie mogłaś karmić, nie z własnego wyboru. Ten artykuł dedykuję w szczególności tym mamom, które świadomie odrzucają możliwość podania dziecku piersi. Jednak nie da się zmienić rzeczywistości, wyniki badań są właśnie takie. Nie oznacza to, że powinnaś przez całe życie obawiać się skutków niekarmienia piersią…
      Polecam Ci wpis – http://karmicielka.pl/index.php/2015/10/06/nie-jestes-gorsza-mama-gdy-nie-karmisz-piersia/
      Zapewniam Cię, że nie zależy mi na kreowaniu podziałów między matkami. Nie ma wspaniałych matek karmiących piersią i tych okropnych podających butlę z mlekiem modyfikowanym. Nie ma takiego podziału…

      • Ania

        Przez miesiąc (z 2.5 msc ) w szpitalu z moimi dziećmi, utrzymywałam laktację kryjąc się po kontach i wylewając mleko do zlewu. Była to dla mnie trauma, zwłaszcza że lekarz mówił żebym dała sobie spokój, bo i tak dzieciom nie podadzą mojego pokarmu. Ja się uparłam, że jednak dam radę. Jednak stres i ta cała sytuacja spowodowały zanik pokarmu i moją kapitulację. Dla pocieszenia mam w podobnej sytuacji do mojej dodam, że moje dzieci, mimo że jedynie na mleku modyfikowanym, rozwijają się „normalnie” i żyją 🙂

        • Jesteś bardzo dzielna!! Miesiąc walki o mleko w takich warunkach – to i tak bardzo długo..Z jaką wagą urodzili się chłopcy?

          • Ania

            1180g i 1350g

    • Aniu, rozumiem, że to bliźniaki??:) Wiesz, medyczne sytuacje czasem wykluczają możliwość karmienia piersią i matka niestety nie ma na to wpływu..Jak leżałam na patologi ciąży z zagrożeniem porodu przedwczesnego od 27 tc z moim bliźniakami nie myślałam o tym, jak będę karmić, bo najważniejsze wtedy było dla mnie, aby przeżyły…mam nadzieje, że rośniecie zdrowo:)!! Pozdrowienia!

      • Ania

        Bliźniaki – dwóch chłopców. Teraz mają już po 5 latek i wszystko jest ok 🙂 Na początku każdy dzień był walką o życie… 2,5 miesiąca w szpitalu. Dopiero teraz mogę o tym myśleć bez zbędnych emocji, które i tak gdzieś tam we mnie są…

        • Aniu współczuję Ci, wiem co to znaczy podwójny strach o życie dzieci…Mogę sobie wyobrazić co przeszłaś…aż mnie ciarki przeszły..Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło:):)!!

  • Współczuję kobietom, które przeczytały ten tekst, a z różnych powodów nie mogły karmić.

    • Ja również… Z pewnością nie ułatwia im to pogodzenia się z niemożliwością karmienia naturalnego. Ale uświadamia, że warto o to karmienie walczyć. I warto przekonywać te mamy, które zwyczajnie karmić nie chcą…

  • Julia Zofia Zakrzewska-Górska

    w pełni popieram promocję wyłącznego KP (oraz ogólnie KP), jednak przy okazji artykułów takich jak powyższy warto pamiętać, że cytując badania naukowe można popaść w pułapkę interpretacyjną – gdy mówimy o korzyściach rozwojowych bez dokładnego podania substancji odpowiedzialnej za dany rozwój, wynik badania jest wymierny tylko jednowymiarowo. To znaczy, jeśli chcemy np. badaniem postawić tezę, że dzieci karmione MM mają niedobór witaminy D3, której brakuje w MM i wobec tego KP wpływa korzystnie na rozwój dziecka – okej (to oczywiście bzdura, wzięta na potrzeby argumentu). Natomiast gdy stawiamy tezę, że KP może warunkować prawidłowy rozwój dziecka, przeprowadzając badanie naukowe musielibyśmy ujednolicić grupę badanych, to znaczy zadbać o to, by każda mama była w tym samym wieku, o tym samym statucie ekonomicznym, stanie cywilnym, z tego samego regionu o tej samej mikroflorze, a nawet wychowana w ten sposób i o tym samych predyspozycjach i uwarunkowaniach genetycznych. Jest to generalnie niemożliwe, albo bardzo trudne, dlatego wyniki badań powinny służyć w takich sytuacjach do wyznaczania kierunku rozumowania i dalszego formowania tez, a nie jako niepodważalne mierniki.
    Dla przykładu anegdota medyczna (notabene a propos butelki;): pewien profesor postanowił przeprowadzić badanie naukowe odnośnie upijania się. Pierwszej grupie badanych dał wódkę z wodą. Wszyscy znaleźli się w stanie upojonym. Drugiej grupie badanych dał rum z wodą. Upili się. Profesor skonkludował: wspólnym czynnikiem upijającym obie grupy badanych jest bezdyskusyjnie woda. 😉
    PS. mamy karmiące piersią rzadziej potrzebują wsparcia laktacyjnego niż mamy karmiące mieszanie lub MM, wobec tego działalność promocyjna KP skierowana jest głównie do mam mleka sztucznego, a takie mamy, które często już borykają się z wyrzutami sumienia, nieprzespanymi nocami i przepłakanymi dniami niekoniecznie lubią usłyszeć „MUSISZ”, „NIE MOŻESZ”, „ŚMIERTELNOŚĆ” itd:) potrzebują raczej wyrozumiałości i wsparcia:)

    • I ja z całego serca, z całej duszy swojej i z całych sił swoich będę i to wsparcie dawać! 🙂 Jednak myślę sobie, że warto mieć świadomość możliwych konsekwencji, zanim podejmie się takie a nie inne decyzje.
      Prawie wszystkie mamy chcą karmić, w szpitalu pomaga – bardziej lub mniej – położna, potem wracają do domu, a tam nie ma im kto pomóc. Głodne dziecię płacze, mamy się stresują, w rezultacie podają butelkę z MM… Nic dobrego z tego nie wynika.
      Zmieńmy to. Bądźmy wsparciem dla siebie na wzajem tak, by każda wykarmiła swoje dziecko, by żadna z nas nie miała wyrzutów sumienia…

      • Julia Zofia Zakrzewska-Górska

        oczywiście, świadomość konsekwencji jest bardzo ważna, jednak (z doświadczenia) myślę, że zwłaszcza w pierwszych tygodniach po porodzie, zalane hormonami, obawami, szczęściem i wyrzutami sumienia, delikatne Mamy lepiej reagują na pozytywne konsekwencje i zachętę 🙂 ale to oczywiście różnie bywa. 😉 świadomość jest bardzo potrzebna i życzę sukcesów w uświadamianiu, bo przed Karmicielką ważna i niełatwa misja! 🙂 pozdrawiam ciepło

  • na pewno mleko matki (zdrowej) jest dla dziecka lepsze, niż jakaś sztuczna mieszanka, która w składzie ma tyle niepotrzebnego syfu. z drugiej strony nie można jednak zapominać o kobiecie i zmuszać jej do karmienia piersią, że jeżeli ona z jakiegoś powodu nie chce tego robić.

    ja byłam karmiona butelką (i nie dla tego, że mama nie chciała piersią, to ja nie chciałam i wolałam słodkie sztuczne mleko ;)). podobno dlatego byłam trochę grubiutka. albo inaczej. może dlatego tak upodobałam sobie słodki smak i później pochłaniałam tony słodyczy. ale w końcu mi przeszło. żadnych innych chorób poza tą lekką nadwagą nie miałam i jeszcze nie mam. tylko niedoczynność tarczycy, ale to chyba nie od mleka modyfikowanego.

  • cosmomama

    Świetny tekst. myślę, że powinna przeczytać to każda kobieta, która nie chce karmić, bo nie. Co innego nie karmić przez swoje widzimisię a co innego jak kobieta probuje, ale z jakichś powodów się nie uda.

    • Każdej kobiecie powinno się po pierwsze przedstawić zarówno zalety karmienia jak i skutki niekarmienia, a ponadto, zapewnić jej należytą pomoc w często trudnych początkach laktacyjnej drogi. Tak, by nie urwała się ona po powrocie do domu, ale by trwała – jak najdłużej 🙂

  • Ola

    🙁 a mój synek „totalnie uzależniony od mleka mamy” Wielkanoc spędził w szpitalu z zapaleniem płuc, ma rok i to nie była pierwsza choroba.. A jest mega fanem cysia.. Także, te argumenty o odporności dzieci karmione piersią mi i też bliskiej przyjaciółce kompletnie się nie sprawdziły.. A szkoda

    • krysia

      Karmienie piersią nie daje 100% gwarancji zdrowia , ale zwiększa szanse na nie, znacznie zmniejszając ryzyko chorób.

  • Natalia Maciejewska

    Idź się leczyć kobieto…

  • Natalia Maciejewska

    Byłam karmiona mlekiem modyfikowany i jestem zdrowa jak ryba !!! Nigdy nie miałam problemów z nadwagą czy innych zdrowotnych :/ jestes chora na głowę!!!