Z karmieniem jest tak jak z… napisałabym murzynami, ale zostanę nazwana rasistką, dokładnie tak samo jak w momencie, gdy ludzie białej rasy wypowiadają się tak o ciemnoskórych. Ale gdy sytuacja jest odwrotna, gdy afroamerykanin powie coś niestosownego na kogoś o odmiennym kolorze skóry, wszystko jest w porządku, jemu wolno…

Jeśli karmisz piersią nie masz prawa powiedzieć złego słowa na matki podające dziecku mieszankę. Jeśli się odważysz, czeka cię internetowy hejt, zniewaga i poniżenie. Jeśli spytasz taką mamę – nazwijmy ją Mamą mm. – czym się kierowała rezygnując z karmienia naturalnego i podając dziecku butelkę, w odpowiedzi najprawdopodobniej dostaniesz, że tak zdecydowała i to jest dla niej i jej dziecka najlepsze. Jeśli teraz powiesz, że najlepsze jest to co naturalne, czyli karmienie piersią, zostaniesz obsypana z góry do dołu tekstami w stylu „ja mam prawo wyboru”, „nikt nie będzie mi mówił jak mam karmić swoje dziecko”, „przecież rośnie jak na drożdżach”, „niczego mu nie brakuje” i moje ulubione „myślisz że jak karmisz piersią to jesteś lepszą matką?”.

My, Matki z pełną piersią, nie możemy krytykować Mam mm.
To dziwne, bo tyko te mamy nas atakują. Nikomu tak nie przeszkadza karmienie piersią w miejscach publicznych jak kobietom, które nigdy tego nie robiły. Które nigdy nie zdecydowały się na podanie dziecku piersi, na naturalny sposób żywienia (nie mam na myśli mam karmiących swoim mlekiem za pomocą butelki). To my, Karmicielki, mamy problem. To my jesteśmy niespełna rozumu, bo często decydujemy się na długie karmienie piersią, co w społeczeństwie odbierane jest jako totalna ciemnota.
Na Facebooku istnieje grupa mam długo karmiących piersią. Wrzucamy tam zdjęcia swoich pociech wciąż karmionych piersią, wymieniamy się doświadczeniami, wspieramy w trudnych chwilach, doradzamy sobie niosąc wzajemną pomoc. Któraś z mam tam obecnych wynosiła z grupy zdjęcia, wyśmiewając nas, mamy pragnące długo karmić, na specjalnie ku temu założonej stronie. Domyślam się, że nie jest to kobieta karmiąca… Czy to co zrobiła jest w porządku?

Teraz wyobraźmy sobie sytuację, gdyby to nasza karmiąca społeczność tak szydziła z karmienia butelką. Zaraz nazwane będziemy laktaterrorystkami. Będziemy posądzone o wywyższanie się, o to że czujemy się lepsze od Mam mm. A to nie prawda!
Osobiście nie rozumiem własnego, nieprzymuszonego wyboru i odebrania dziecku piersi, przez minimum pierwsze sześć miesięcy jego życia. Nie rozumiem, ale szanuję ten wybór, przynajmniej się staram. Jednak nie mogę powiedzieć ci Mamo mm, że karmiąc mieszanką jesteś gorszą matką ode mnie…
Pamiętacie TEN (klik) wpis? Powstał on na rozpoczęcie Tygodnia Bliskości. Jest bardzo w omawianym temacie.

Toczenie wciąż wojen, wzajemne obrzucanie się błotem i wyrzucanie sobie „mojszych i twojszych” racji jest zupełnie bezcelowe. Razem poświęćmy ten czas na edukację w zakresie tematyki karmienia piersią. Szukajmy dobrych rozwiązań, dążmy do porozumienia. My, Matki, jesteśmy społecznością. Nie róbmy w nie żadnych podziałów, a jeśli mamy już się dzielić, to tylko dobrem i radością.

Karmicielka
Mam na imię Weronika, kreatywna mama. Jestem tu jako wyrozumiała kobieta karmiąca, przyjaciółka w laktacji i dobra dusza podczas porodowych zmagań. Cieszę się, że i Ty tutaj jesteś. Rozgość się i zostań ze mną na dłużej.
http://www.karmicielka.pl

Podobne posty

  • Amen. Uważam, że mleko matki to najlepsze co można dać dziecku i sama karmiłam dwójkę dzieci,ale mam koleżanki, które nie karmiły z wyboru. Szanuję ich decyzję, są świetnymi mamami.

  • jakbyś mi z mojej głowy myśli podebrała, które się tam kłębią od jakiegoś czasu, właśnie w tym temacie:))))

  • Wypowiem się jako matka karmiącą mm. Podziwiam was wszystkie za upór i chęć karmienia. Zazdroszczę Wam tego jak cholera. Moje dziecko nie ssało piersi. Dostawało mm, a moim mlekiem było dokarmiane. Nie trafiłam na położną laktacyjną, nikt mi tego nie pomógł ogarnąć. Odciągałam 80 ml mleka w ciagu doby, które starczały na niespełna dwa karmienia. Laktator sprawiał mi ból i na samą myśl o odciąganiu płakać mi się chciało. W pewnym momencie czułam się jak mlekomat, któremu brakuje mleka. Mlekomat z którego się ciągnie, żeby dziecko wyżywić a i tak nic z tego. Gdyby było mi dane znów mieć dziecko, nie chciałabym się czuć właśnie tak i pewnie świadomie nie podjęłabym nawet próby karmienia.
    Zabrakło mi pomocy kogoś, kto by pokazał, że można normalnie, bez bólu.
    Czy jestem gorsza? Kiedyś tak się czułam i to dawały mi odczuć matki karmiące piersią. Niektóre nawet mówiły to w prost. Uważały się za leprze, bo dawały dziecku najlepsze, co mogły. Ja swojemu też dawałam najlepsze co mogłam. Mogłam też głodzić i czekać aż z głodu umrze, bo przecież lepsza pusta pierś, niż pasza (tak, to też kiedyś usłyszałam).
    Was podziwiam i zazdroszczę. Ale sama wolałabym świadomie podjąć decyzję o karmieniu mm, niż zawieść sie po pewnym czasie, bo znowu nie wyszło, nie było mi dane.

    • Tak sobie myślę, że gdyby każda kobieta była odpowiednio przygotowana teoretycznie do karmienia piersią, gdyby dostała od samego początku wsparcie, zrozumienie i zapewnienie, że jest wspaniałą matką, gdyby miała zapewnioną opiekę doradcy laktacyjnego czy promotora karmienia piersią – każda z nas karmiłaby naturalnie.
      Podziwiam Cię za walkę o każdy mililitr mleka… Nie jesteś gorsza i żadna z nas nie ma prawa oceniać siebie na wzajem.
      Jeśli kiedykolwiek zdecydujesz się na kolejne dziecko, to wiedz, że możesz liczyć na moje wsparcie w temacie karmienia piersią – razem nam się uda 🙂 Nie poddawaj się na starcie – pozytywne myślenie to więcej niż połowa sukcesu…

      • Wiesz, miałam pozytywne myślenie. Bardzo chciałam karmić. Było to dla mnie tak naturalne jak korzystanie z toalety. Ale tej pomocy zabrakło. Takiego zwykłego ludzkiego odruchu pokazania jak to się robi, wytłumaczenia, zwyklej pomocy przy przystawianiu do piersi.

        • Marta Mularczyk-Dubiel

          Jeśli będziesz spodziewać się kolejnego dziecka, naczytaj się mocno o karmieniu, przystąp do grupy „karmienie piersią” na facebooku, Znajdź zawczasu certyfikowaną doradczynię, porozmawiaj z nią o kłopotach, które spotkały Cię przy pierwszym dziecku.
          Ściągałaś pokarm i podawałaś butelką, nazywamy to karmieniem piersią inaczej, czyli KPI. KPI jest trudniejsze niż normalne KP! Bo trzeba ściągać mleko, a to nie jest łatwe i zajmuje dużo czasu.

  • Myślę, że dużo zależy też od powodu dlaczego mamy od razu karmią mm, a nie piersią. Owszem, jest grupa kobiet, która uważa, że przez karmienie stracą swój biust i od razu przechodzą na mm. Jest też jednak grupa kobiet, które ze względów zdrowotnych nie mogą karmić piersią, bądź mają tego pokarmu za mało i się po prostu inaczej nie da.

    • I ta druga grupa kobiet potrzebuje konsultacji z doradcą laktacyjnym. Na produkcję pokarmu mamy wpływ, możemy sprawić, że produkcja się zwiększy 🙂
      Niezaprzeczalnie, w każdym szpitalu KAŻDA kobieta powinna być pod opieką certyfikowanego doradcy laktacyjnego, dającego wsparcie i realną fizyczną i psychiczną pomoc, by wrócić do domu bez problemów laktacyjnych…

  • Pani Nałsowa

    Edukacja to podstawa, ale część mam albo się wstydzi, nie stać ich, albo uważa że to bez sensu „tak latać po lekarzach” bo one też były karmione mm i żyją. No jeden je warzywa na parze inny Mc Donalda i oboje żyją. Każdy ma wybor, tylko warto się trochę podowiadywac. Wtedy niech już każdy karmi jak chce.
    Mama kiedys kp, a obecnie wyłącznie kpi, … po oderwanym sutku i zapaleniu piersi-wiec wiem co tp bol. Każdego dnia mam ochotę wywalic laktator za okno, ale może uda mi się wytrwać choć jeszcze jedno karmienie.
    A wogole to myślę że brak wsparcia na pierwszej linii, czyli położnych bez pojecia.na szkole rodzenia o bzdurach gadali o karmieniu zero.

    • O czym mowa… – Na studiach położniczych studentki maja jakieś 2 godziny zajęć na których „wspomina” się o karmieniu piersią. Nie ma merytorycznego przygotowania, nie ma nawet mowy o wsparciu matek, o przygotowaniu ciężarnych do karmienia!
      Kilka dni temu dyskutowałam ze studentką pielęgniarstwa, która upierała się przy tym, że po 6 miesiącach odstawi dziecko od piersi. W gruncie rzeczy okazało się, że jeszcze nie urodziła, więc pojęcia o karmieniu nie ma. Dziwi mnie jednak, że kobieta na medycznych studiach, może mieć tak blade pojęcie o wpływie karmienia piersią (przynajmniej do ukończenia pierwszego roku życia dziecka) na rozwój dziecka, jak i wpływ KP na zdrowie w dorosłym życiu.
      No nic, może się wszystko pozmienia… 🙂 Będę o to walczyć!

  • Ciężki temat i właśnie wałkowałam go u siebie, ale w drugą stronę, bo opisałam problemy z karmieniem i jak to właśnie mamy mm jak to napisałaś, są oceniane przez pozostałe mamy. Cóż, działa to w obie strony. Nie ważne czym karmimy swoje dzieci. Ważne, żebyśmy szanowały siebie nawzajem i tyle. Osobiście podziwiam mamy, które długo karmią swoje maluszki. Jesteście super 😉

    • Dla mnie wzajemny szacunek jest podstawą do jakiejkolwiek rozmowy czy dyskusji. Jednak obstaję twardo przy tym, że ogromnie ważne jest to, czym karmimy swoje dzieci. Nie będę krytykować nikogo za wybory, ale jednocześnie ubolewam ogromnie, że edukacja w temacie karmienia piersią, korzyści płynące z mleka mamy i zagrożenia wynikające z niekarmienia piersią, mało której mamie są tak naprawdę znane…
      No nic, będę to nadrabiać na swoim blogu, a wszystkim mamom chcącym karmić piersią zawsze służę radą i pomocą 🙂

  • Dobrze że o tym napisałaś bo nikt na to nie patrzy od tej strony a ja coraz częściej mam wrażenie że muszę się kryć z tym że karmię piersią bo zaraz wyjdzie że się wywyższam

    • Jak długo karmisz? Nam zaczął się 18. miesiąc. Niebawem zacznę bać się karmić publicznie – z jednej strony jestem atakowana przez matki mm mówiące teksty „po co się męczysz”, „idź do lekarza, dostaniesz tabletki to spalą ci pokarm”, i tak dalej… Z drugiej ludzie, którzy traktują mnie jak oszołoma, który karmi z przyzwyczajenia „samą wodziną”.
      Za to moja rodzina uważa mnie za herosa. Kurcze! Przecież to ma być naturalne, a nie traktowane jako wielki czyn dla ludzkości…

  • Niestety to najczęściej matka matce wilkiem 🙁 Nie ważne po krótej stronie „barykady” się stoi – i tak zawsze się oberwie po głowie… Nie umiem zrozumieć z czego to wynika i już dawno przestałam próbować. Najgorsze jest to, że same sobie wzajemnie to robimy… wg zasady, najlepszą metodą obrony jest atak.

    • I to nie tylko w temacie karmienia piersią. A szczepienia? Ło matko, to dopiero temat – wojna! Spanie z dzieckiem, noszenie, bliskość, żywienie, ubieranie na spacer… Kobity to zawsze znajdą coś, do czego można by się przyczepić. 🙂
      Od jakiegoś czasu żyję inaczej – z góry zakładam dobrą wolę otaczających mnie ludzi – i wiesz co? Żyje się łatwiej 🙂

  • Ja znam obie metody, karmiłam synka, teraz jest na mm. Karminie naturalne nie jest proste, wymaga wsparcia ze strony bliskich, chęci, wytrwałości. Matkom MM zarzuca się wygodę, choć to bzdura, bo karmienie butelką nijak nie jest wygodą. Niezależnie którą drogą kobieta zdecyduje się pójść, powinna otrzymywać wsparcie od bliskich zamiast piętnowania za podanie mm czy krytyki za długie karmienie. Wszystkim nam w końcu chodzi o zdrowie i szczęście naszych dzieci i zapewniamy im to tak jak tylko możemy i potrafimy. W końcu dla nas wszystkich ta mleczna drooga jest mniej lub bardziej wyboista 😉

    • Jak najbardziej zgadzam się ze stwierdzeniem, że wsparcie bliskich jest ogromnie ważne, szczególnie męża, partnera. Bez dobrych relacji karmienie piersią się nie uda, bo karmienie to nie tylko mleko, to bliskość, uczucia.
      Droga mleczna staje się mniej wyboista, gdy po 1. mamy przygotowanie teoretyczno-techniczne, a po 2. od narodzin dziecka otrzymujemy wsparcie – czy to ze strony położnych i lekarzy w szpitalu, czy bliskich. I takiego przygotowania do długiego karmienia piersią każdej z kobiet życzę 🙂