Adwent to czas oczekiwania. I niezależnie od tego, czy jesteś osobą wierzącą, czy nie – czekasz. Na wspólne ubieranie choinki, na kolację wigilijną, na prezenty, na spotkanie z rodziną. Czekasz na czas, który sprawi, że twoje serce napełni się radością. Święta to magiczny okres, w którym zapominamy o sporach i kłótniach, podając sobie ręce dzielimy się opłatkiem. Wybaczamy innym i po cichu liczymy na wybaczenie naszych błędów i potknięć.
Ale czy to będzie twoja pełnia szczęścia…?

Każdy z nas zrobił kiedyś coś, czego żałuje. Coś, co od czasu do czasu zostaje znów wyrzucone na wierzch przez sumienie. I myślisz o tym, wspominasz, żałujesz, choć chcesz zapomnieć. I przez jakiś czas wspomnienie to snuje się gdzieś z tyłu twojej głowy, by zaatakować cię po raz kolejny, w najbardziej nieodpowiednim i niespodziewanym momencie…
Wybacz sobie. Nie rób po raz kolejny rachunku sumienia z całego życia. Nie rozliczaj się przed samym sobą ze swoich błędów. Zaakceptuj swoje porażki, uświadom sobie, że być może bez tych błędów nie było by ciebie tutaj. W tej sytuacji, w tym miejscu, z tymi ludźmi. Ten twój każdy mały błąd złożył się na wygląd całego twojego życia. A każde potknięcie czegoś cię nauczyło, wzbogaciło o doświadczenie, z którego możesz korzystać w dalszym życiu.
Być może każde z tych niechcianych wydarzeń bardzo cię zmieniło, wywarło swoiste piętno. Nie wyrzucaj sobie, dłużej już nie żałuj. Ale pozbądź się tych myśli. Jak? Bardzo prosto – pogódź się ze swoją omylnością, ze słabą stroną człowieczeństwa. KAŻDY z nas czasem okazuje się słaby czy bezsilny. To nie jest powód do zadręczania się i marnowania kolejnych lat twojego pięknego życia. Przyznaj się przed samym sobą do swoich słabości i pokochaj je. To twoje życie, jedno życie. Nie masz wpływu na przeszłość, a kiedy ona cię dogania, z uśmiechem spójrz na teraźniejszość. Na to co masz teraz. Na bliskich, przyjaciół. Oni kochają cię takim jakim jesteś, razem w tymi twoimi porażkami. A ty uśmiechnij się, napełnij swoje serce radością – szczęściem, które jest już tak blisko…

Mnie też coś dręczy, przypomina o sobie przed snem, pląta się w głowie. Popełniłam błąd…? Nie wiem, nie jestem pewna. Życie jednak potoczyło się nie do końca tak jak się tego spodziewałam, zaskoczyło mnie. Tym samym zajmując się jego jedną częścią zaniedbałam drugą. A potem już tak zostało. Wszystko zostało zapomniane, zamiecione pod dywan, odrzucone w ciemny kąt.
Wiem, że prawdziwa przyjaźń nawet jeśli nie ma już szans przetrwać, to finalnie wybaczy wszystko. I to jest moje zadanie adwentowe – porozwiązywać stare konflikty, zakopać ten wojenny topór, nawet jeśli jako takiej wojny nigdy nie było. Bo druga… Kolejna szansa należy się każdemu.

Ludzka rzecz błądzić. Ludzka rzecz wybaczać. Potrafisz wybaczyć sobie…?

Karmicielka
Mam na imię Weronika, kreatywna mama. Jestem tu jako wyrozumiała kobieta karmiąca, przyjaciółka w laktacji i dobra dusza podczas porodowych zmagań. Cieszę się, że i Ty tutaj jesteś. Rozgość się i zostań ze mną na dłużej.
http://www.karmicielka.pl

Podobne posty

  • No tak, każdego z nas coś takiego dręczy. Ale ładnie powiedziałaś, że może bez tego nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy. Warto w końcu sobie wybaczyć. Czasu nie cofniemy, trzeba zbierać się i żyć dalej, lepiej 🙂