Pewnie też tak czasem masz, że jesteś w domu pełnym ludzi, otoczona bliskimi. Co dzień zmagasz się z masą spraw i zadań do wykonania. Nagle siadasz, podpierasz głowę rękami i uświadamiasz sobie jak bardzo w tym wszystkim jesteś samotna…

Przestałam rozmawiać…
Po urodzeniu dziecka przestałam mieć czas na wyjścia z przyjaciółkami. Potem przestałam mieć nawet czas na to, by do niech zadzwonić. A one do mnie. Pochłonięte milionem spraw zaczęłyśmy żyć własnym życiem.
Już kiedyś o tym pisałam, że zawsze wolałam kontakty raczej damsko-męskie w przyjaźni i że to płeć przeciwna była moim konfesjonałem. Z mężczyznami przyjaźń jest łatwiejsza – potrafią słuchać jak nikt inny. Ale na kilku takich relacjach nie wyszłam dobrze, zresztą… Odkąd poślubiłam mojego najlepszego przyjaciela, który jednocześnie był i jest moją największą miłością, reszta jakby rozpłynęła się w powietrzu.
Straciłam więc przyjaciółki, przyjaciół i kumpli.
A co z tym moim Najlepszym?
Życie jest szybkie, zaskakujące i wymagające. Praca, praca, rodzina, dziecko i brak czasu. I ten brak czasu powoduje przemilczenia. Bo czasem lepiej nic nie mówić, powstrzymać się od wypowiedzenia pewnych spraw, niż powodować kolejne kłótnie.
Dokładnie tak zaczęłam postępować. Mniej mówić, mniej marudzić, mniej wymagać. Przestałam nawet rozmawiać z samą sobą. Udawałam, że nie ma problemów, a sprawy do przegadania można odłożyć na później…
A w każdy związek wkrada się monotonia. I ona wcale nie jest taka zła, jeśli tylko łączy ludzi, a nie dzieli. Gdy rutyną stają się wspólne wieczory, poranne śniadania, niekończące się rozmowy. I spojrzenia, takie które mówią wszystko.

A ty? Nie czujesz się w tym wszystkim samotna? Zagubiona? Działasz na najwyższych obrotach, wciąż chcesz dać z siebie więcej i więcej. Wszystkim wszystko. A tobie? Co należy się tobie…?
Jesteś Matką Samotną. Nawet nie wiesz kiedy, zgasłaś, choć tego po tobie nie widać. Przecież promieniejesz. A czy tak samo czujesz się wewnątrz samej siebie? Przecież pozornie świetnie sobie ze wszystkim radzisz, a efekty twoich działań widać gołym okiem. Jesteś zorganizowana, wszechstronna, podbijasz świat swoją przebojowością.
Wszyscy pójdą spać, ty dokończysz swoją robotę, położysz się do łóżka. Jeśli jakimś cudem nie jesteś wykończona, to leżąc patrzysz w sufit i myślisz jak by wyglądało twoje życie gdyby… Po pewnym czasie już nawet dobrze czujesz się z tą swoją samotnością, ale gdy się komuś do niej przyznasz to słyszysz „jak to jesteś samotna, przecież masz dziecko. Nigdy nie jesteś sama”.
Bo być samą a samotną to ogromna różnica.
O Matko Samotna…

Teraz jestem tu.
Piję kolejny kubek gorącej czekolady. I uświadamiam sobie, że jestem smutna, zamknięta w sobie. Martwa.
Na gwałt potrzebuję kota, dwóch, siedmiu. I rozmowy, niekończących się rozmów, spacerów i zainteresowania. Wbrew upływającemu czasowi, wbrew narzucającemu rytm światu.

Karmicielka
Mam na imię Weronika, kreatywna mama. Jestem tu jako wyrozumiała kobieta karmiąca, przyjaciółka w laktacji i dobra dusza podczas porodowych zmagań. Cieszę się, że i Ty tutaj jesteś. Rozgość się i zostań ze mną na dłużej.
http://www.karmicielka.pl

Podobne posty

  • Nie jestem mamą, ale moje koleżanki, które urodziły rzeczywiście odcięły się od towarzystwa. Myślałam, że jest to normalne, że tak pochłania macierzyństwo. Mimo tego, iż nie jestem mamą, to czasami doskwiera mi samotność, ale to mój własny wybór, ponieważ odkąd żyję na emigracji, mam dystans do nowo poznanych osób. Pozdrawiam 🙂

    • Matki odcięły się od towarzystwa? A może towarzystwo odcieło się od matek? Zastanów się, ile razy spróbowałaś wyciągnąć gdzieś te matki, tylko szczerze. Bo z autopsji wiem, że to przede wszystkim znajomi boją się naszych dzieci 😛

  • Iwona

    Walczylam o to żeby mieć dziecko prawie 2 lata, gdy teraz patrzę na mojego synka, wiem że nie jestem sama. I choć codziennosc czasami przytłacza to staram się czerpać z tych chwil jak najwięcej. Za chwilę syn dorosnie i pójdzie w świat, boję się, że to wtedy będę samotna. Tymczasem doceniam to że jestem dla niego a on dla mnie. Przezwyciezysz ta jesienna chandrę i niedługo znów będzie wiosna. Pozdrawiam

    • o tak, czekam na wiosnę niecierpliwie…. 🙂
      Cieszę się z każdego dnia i z każdej chwili z moim dzieckiem, co nie oznacza, że jako kobieta czasem czuję się samotna. Nawet nie przez jakieś zaniedbanie ze strony moich bliskich, raczej przez świat, który narzuca taki a nie inny rytm życia. Wszędzie szybko, więcej, w pogoni za groszem…

  • Samotność… Owszem. I ja to zauważyłam. Choć… Właściwie – to chyba głównie zależy od tego co w głowie. Po urodzeniu pierwszego dziecka czułam się bardzo samotna. Samotna w tej nowej roli, ciągłej walce ze zmęczeniem. Samotna i zagubiona.
    Teraz jest inaczej. Teraz czuję, ze żyję. Tuż po urodzeniu drugiego obiecałam sobie, że następny rok będzie piękny. I wiesz, @Karmicielka, takim się stał.

    Pozdrawiam cieplutko!

    • czyżby receptą na zdrowego i radosnego ducha było drogie maleństwo…? 😀 przekażę Mężowatemu zalecenia 🙂

  • wiem o czym mówisz, też po urodzeniu, gdy na początku pochłaniało mnie do reszty dziecko, kontakty sie pourywały, kolezanki zapomnialy, szczegolnie te bez dzieci, a ze mieszkam daleko a mój Maż czesto wyjeżdża, czesto płakałam małej i mówiłam jej jak się czuje. Mam nadzieję, że z tego wszystkiego zapamiętała tylko to, że zazwyczaj wtedy przytulałam się do niej 😉