Pamiętacie wpis Mama vs Studentka? Od tego wpisu minęło prawie 8 miesięcy. Jestem teraz bardziej mamą niż wtedy, studia dużo bardziej mnie absorbują, a opieka nad Zośką pochłania mnie całkowicie. Jak wobec tego przetrwać zjazdy, zaliczyć kolosy i przygotować się do egzaminów…?

Tak naprawdę to wszystko jest nieważne. Jestem bezsilna gdy siedzę całymi dniami na uczelni tęskniąc za moim dzieckiem. Gdy słyszę w słuchawce telefonu jej oddech i śmiech. Serce mi się łamie, mam ochotę to wszystko rzucić i wrócić do domu, do mojej córki. Jestem wtedy w totalnej rozsypce… A co czuje Zofia…? Beze mnie wytrzymuje, nie płacze, ale tęskni. Skąd wiem? Woła ‚mama’ jak mnie nie ma, a kiedy tylko wejdę do domu wpada w me ramiona i nie puszcza mnie, dopóki przy mnie nie zaśnie. W nocy trzyma mnie za rękę, albo za włosy. Kiedy się przebudza, a nie ma mnie w zasięgu ręki, a co gorsza wzroku, płacze…
Śpimy razem, przytulamy się. Ktoś z boku powiedziałby, że Zofia płaczem – i tu moje ulubione słowo – wymusza (!) na mnie przytulenie, wzięcie na ręce, czy w nocy do łóżka. Nie! Moje dziecko niczego nie wymusza, co więcej, gwarantuję, że żadne dziecko w tym wieku niczego nie wymusza! A już z pewnością, nie można nazwać wymuszaniem potrzeby bliskości, którą płaczem sygnalizuje. Nie umie powiedzieć, wyrazić swoich emocji, dlatego płacze. A ja płacz mojego dziecka rozpoznaję, każdy. Wiem kiedy potrzebuje się przytulić, wiem kiedy chce cyca, a kiedy czas na zmianę pieluszki. Więc kiedy moja córka mnie woła, prosząc płaczem o bliskość – nigdy jej tego nie odmówię.
Teraz Zosia potrzebuje mnie najbardziej. Teraz kiedy mnie długo nie ma i kiedy zaczyna poznawać świat, uczyć się emocji, przeżywać wszystko co widzi, co wywiera na niej wrażenie. A jak zrekompensować dziecku nieobecność? Nie zawsze mogę przy niej być. Więc kiedy jestem poświęcam się jej całkowicie, oddaję wszystko, całą siebie. Czy to wystarczy? Nie wiem, ale więcej nie mam…
Drogie pracujące mamy, jak Wy godzicie swoją tęsknotę z pracą…?

 

Podobne posty