Dziś wrzucamy coś na ząb i bynajmniej nie chodzi o jedzonko. Chłodzimy gryzaki, podajemy zimną marchew. Zbijamy temperaturę na wszelkie sposoby, łagodzimy dolegliwości.
Ząbkowanie daje w kość nie tylko dziecku. Mama niewyspana, bo wstaje kilka razy do malucha. W dzień nosi swe dziecię ciągle na rękach, przytula, po prostu jest. Łączy się to z totalnym zaniedbaniem większości obowiązków domowych, bo z dzieckiem „przy nodze” ciężko zrobić cokolwiek. Faktycznie, dramat. Tylko nie mama, ani nie tata są tu głównymi zainteresowanymi. Oczywiście zajmowanie się marudzącym maluchem jest męczące, a zmęczenie daje się we znaki.
Droga Mamo, drogi Tato – jak zwykle dziecko jest najważniejsze!

Moje dziecko fazę ząbkowania przechodzi dość intensywnie – spadek apetytu, co łączy się z totalnym odrzuceniem nowych smaków, jak również częstą niechęcią do picia mleka z piersi. Smoczek raz jest potrzebny, a raz ląduje daleko za łóżeczkiem. Temperatura wieczorami i nad ranem gwałtownie rośnie, dochodząc nawet do 39 stopni. Dziąsła swędzą do tego stopnia, że wpychane do buzi rączki wywołują wymioty. Mama musi być w zasięgu wzroku, bo każde zniknięcie z pola widzenia, kończy się awanturką.  Ślinienie i ciągłe przebieranie bodziaka jest konieczne co dwie godziny, a wymiana pampersów co chwilę to norma.

Jak pomóc swojemu Maluchowi? O różnych przyziemnych sposobach pisałam w tym poście. Ale co jeśli to nie pomaga? Jeśli wszystkie znane sposoby zawodzą, a maluch gorączkuje, marudzi i wyraźnie cierpi?

Najważniejsza jest bliskość! Czuły dotyk mamy, całus i pogłaskanie po głowie leczy wszystkie dolegliwości – no, przynajmniej na chwilę. Tu z pomocą przychodzi nam chusta – idealny gadżet zaspokajający nieustanną potrzebę bliskości. Dziecko przytulone do piersi, owinięte chustą, ma zapewnione maksymalne poczucie bezpieczeństwa, co daje mu gwarancję, że nie jest osamotnione w bólu.
Chusta u nas w użyciu cały czas – nie tylko w domu, ale przede wszystkim na spacerach, które są teraz zbawienne. W domu Zośka czasem jest nie do zniesienia – krzyczy, płacze, nawet noszenie na rękach nie pomaga. A na powietrzu? Tyle interesujących rzeczy, że zapomina o dokuczających zębach. Więc polecamy spacery 🙂

Dziecku w gorączce potrzebna jest uwaga, poświęcany czas. Maleństwo nie umie sobie poradzić z bólem, cierpieniem. To co możemy zaoferować dziecku to nieustanne bycie przy nim, odpowiadanie na jego potrzeby.
Wszystkim rodzicom życzę nieskończonych pokładów cierpliwości, a karmiącym mamom – siły do walki z ząbkowaniem jak i własnym zmęczeniem.

Podobne posty

  • Jeju no współćzuję Wam tych przejść ząbkowych. Wiem co czujesz, bo u nas każdy ząb jest okupiony wielkimi cierpierniami.

  • pozostaje mi mieć nadzieję, że szybko się skończą te męczarnie…