Każdy przez to przechodzi w dzieciństwie, a i każdy rodzic musi przez to przejść po raz kolejny. I tu sytuacja może wyglądać dwojako: albo dziecko przechodzi ten etap bezproblemowo i znosi wszystkie niedogodności związane z uzębieniem, albo zaczyna się prawdziwa jazda!

Nie wiem od czego zależy intensywność ząbkowania. Z pewnością każde dziecko odczuwa to podobnie, jednak każdy dzieciak inaczej to znosi, bądź nie znosi 😉
U nas sytuacja ma się nie tragicznie, ale mogłoby być lepiej. A mianowicie: Zofia w nocy wstaje co dwie, dwie i pół, no przy dobrych wiatrach co trzy godziny – na jedzonko rzecz jasna. Tylko tu się pojawia problem, bolą ją dziąsła, nie chce ssać cyca, czeka aż samo jej poleci. Nie leci więc płacze. Zaczyna ssać, bolą dziąsła, przestaje, płacze. I tak w kółko…
Dzień zaczynamy około 5:30 – 6:00, przy czym dziecko moje w ciągu całego długiego dnia, ma dwie godzinne drzemki. Zęby dają w kość nie tylko Zośce…

Jak pomóc niemowlakowi?
Mogę podzielić się tylko swoimi obserwacjami, powiedzieć Wam co działa na naszego Brzdąca:

  • smarowanie żelem – jak na razie świetnie spisuje się Dentinox. Nie wiem jak działa na uśmierzanie bólu, ale przynajmniej smakuje Zośce i jest po nim wyraźnie spokojniejsza.
  • schłodzone średnio twarde gryzaczki, najlepiej z wypustkami – ulubiony drewniany gryzak poszedł chwilowo w odstawkę, wszystkie plastikowe zabawki też odłożyliśmy – są zwyczajnie za twarde, a ugryzienie ich wywołuje płacz. Gumowe czy kauczukowe są jak najbardziej w porządku.
  • nieoceniona rola jabłka czy marchewki – surowa marchew z lodówki, jabłuszko w siateczce – wszystko do polizania, złagodzenia bólu.
  • moja własna ręka – to to, co Zofka lubi najbardziej. Gryzienie moich rąk sprawia jej niesamowitą frajdę.
  • paracetamol w skrajnych przypadkach – na szczęście przechodzimy ząbkowanie bezgorączkowo, więc nie ma potrzeby podawania żadnych specyfików, ale gdy dziecko ewidentnie bardzo się męczy, to warto ulżyć mu w cierpieniu.

Widziałam taki myk, jak zamrażanie własnego mleka na smoczku i podawanie dziecku w formie lodów, co ma działać na spuchnięte dziąsła. Wszystko co zimne działa na pewno, ale nie wiem czy dawanie niemowlęciu takich lodów, to dobry pomysł? Poradzicie coś?

Macie jeszcze jakieś sprawdzone sposoby?

Podobne posty

  • U nas w miarę spokojnie przechodzi ząbkowanie, ale na wszelki wypadek zawsze mam zapas schłodzonych gryzaków w lodówce 🙂

  • nawet nie wiesz ile lokalna apteka na nas zarabia, sprzedając nam co chwilę żel na dziąsełka 😉