Zapach swojskiego chleba kojarzy mi się z babcią… Takie idealnie uformowane okrągłe bochenki, z chrupiącą skórką i lekko przypaloną mąką pod spodem…
Kiedyś większość kobiet wypiekało pieczywo dla swoich potrzeb. Czemu ja miałabym nie spróbować? Tego o mnie nie wiecie, ale jestem totalnym smakoszem chleba. Przecież jest tyle przepisów, tyle wskazówek, tyle rad – aż szkoda z tego nie skorzystać. Przełamałam się, spróbowałam, upiekłam i…? Zakochałam się ;-))

Podstawą każdego udanego chleba jest przede wszystkim dobra mąka. Do wypieków używam mąki ze sprawdzonego źródła, prosto z młyna. I co równie ważne – zakwas. Bez dobrego zakwasu chleb nam nie wyrośnie, a już z pewnością nie będzie dobrze smakował.
Zdobyłam zakwas pięcioletni (im starszy tym lepszy). Oczywiście cały czas regularnie go dokarmiam, co by mi nie brakło (mam go na tyle dużo, że chętnie się podzielę) 😉

Wrzucam Wam przepis na chlebek pszenno-żytni:

  • ZACZYN: przed nastawieniem zaczynu, zakwas należy wyjąć z lodówki i nakarmić (dodając 2 łyżki mąki razowej i odrobinę ciepłej wody) by zaczął „pracować”. Po około 3-4 godzinach do miseczki nakładamy 3 duże łyżki zakwasu (mój jest razowy), do niego dodajemy 4 czubate łyżki mąki pszennej i trochę ciepłej wody (by zaczyn miał konsystencję rzadkiego budyniu). Odstawiamy na 8 godzin w ciepłe miejsce, by zakwas zaczął pracować (będzie widać pęcherzyki powietrza w zaczynie).
  • WYRABIANIE CHLEBA: do dużej miski wlewamy zaczyn, dodajemy 2 szklanki mąki pszennej, 3 szklanki mąki żytniej (ja używam pytlowej), czubatą łyżkę soli i około pół litra ciepłej (nie gorącej!) wody. Do tego po garści ulubionych ziaren – słonecznik, siemię lniane czy czarnuszkę. Siemię i słonecznik polecam wcześniej uprażyć na patelni – bez dodatku tłuszczu. Wszystko wyrabiamy drewnianą łyżką do połączenia składników. Ważne, by kontrolować gęstość masy – nie może być za twarda, bo chleb nie wyrośnie, ani za rzadka, bo ciasto wyleje nam się poza foremkę.
    Następnie dwie foremki – keksówki – smarujemy olejem i wysypujemy mąką razową (można też płatkami owsianymi czy bułką tartą, ale najlepiej się sprawdza mąka) i nakładamy łyżką masę chlebową do foremek – mniej więcej do połowy wysokości.
    Po wyłożeniu ciasta rozprowadzamy je na gładko mokrą dłonią, by ciasto nie przylepiało się do skóry – będzie dość lepkie. Foremki owijamy szczelnie folią spożywczą, tak by uchronić chleb przed utratą wody, i odstawiamy na około 8-10 godzin do wyrośnięcia. UWAGA: chleb wyrasta bardzo powoli, a jego wzmożona aktywność przypada na ostatnie godziny wyrastania.
  • PIECZENIE: chleb wypiekam w standardowym piekarniku. Ważne jest, by blaszaną półkę ustawić na pierwszy poziom od spodu piekarnika. Początkowo nastawiamy temperaturę na 240 stopni i tryb grzania „góra – dół”. Po rozgrzaniu piekarnika, wkładamy formy na blachę, ustawiamy termoobieg i trzymamy chleb przez kwadrans. Po 15 minutach przełączamy na tryb z termoobiegu na „góra-dół” i zmniejszamy temperaturę do 220 stopni. Chleb trzymamy w piecu jeszcze przez pół godziny.

Po 45 minutach mamy gotowe dwa chlebki. Po wyjęciu z pieca od razu wyjmujmy z formy i studzimy na kratce. Łakomczuchom radzę poczekać do całkowitego wystygnięcia bochenków, bo niezmiernie ciężko się kroi 😉

Smacznego! 😉

P.S. Mój właśnie wyjechał z piekarnika 😉

 

Podobne posty

  • Ale cudownie wyszedł. Na pewno był bardzo dobry 😉

  • polecam z całego serca! 🙂

  • Mogę sobie tylko wyobrazić jak nieziemsko pachniał po wyjęciu z pieca 🙂 Podziwiam jak znajdujesz na to wszystko czas 🙂 Może jakiś post o organizacji twojego czasu?? Pozdrawiam :*