Jestem żoną, mamą na macierzyńskim, szyjącą z wyboru kobietą. Drogie mamy, same wiecie jak wysoce absorbująca jest opieka nad maluszkiem… Do moich codziennych obowiązków należy nie tylko ukochana Zofia, ale caaała masa szycia, zamówień, zamawiania nowych materiałów, wysyłania towaru… I tak można by wymieniać bez końca – co prawda nie mogę pominąć tu ogromnej roli mojego R., który pomaga mi jak tylko może. I nie mówię tu tylko o zajmowaniu się Szkrabem, ale nawet radzi sobie z szyciem i dzielnie projektuje nowe formy 😉

W marzeniach moich snuje się wizja dużej, ciepłej kuchni, z wyspą na środku i wielkim widnym oknem. A na parapecie świeże zioła! Pomarzyć dobra rzecz, ale zanim się wybudujemy, lub chociaż kupimy sobie własne mieszkanko, to minie jeszcze duuuużo czasu. Z mniejszych marzeń, to bardzo chciałabym kupić sobie przepiśnik, bo na zrobienie własnoręcznie takiego cuda niestety nie mam kompletnie czasu… I chciałabym móc mieć czas na pieczenie, które uwielbiam! Bo przyznam szczerze, że z moim gotowaniem to jest tak, że jak muszę to ugotuję, ale chwilowo jakoś ciężko mi się zmotywować… Ale pracuję nad tym! (niech żyje mama!)

To czego o mnie pewnie nie wiecie to to, że uwielbiam prasować! I to najbardziej koszule mojego R. 😉 Ale od pewnego czasu mało kiedy i mało co prasuję… Sprzątanie, generalnie raz w tygodniu a na co dzień delikatne ogarnianie wszystkich rzeczy (oczywiście głównie zabawek Zofii).  I kolejna rzecz, o której mało kto ma pojęcie – mam totalny bałagan w szafce z ubraniami – w dodatku ostatnio wkradł mi się mały bałaganik w komodę Zośki – muszę nadrobić zaległości w sortowaniu za małych ciuszków, bo ich u nas coraz więcej…
Następnie – kompletnie nie umiem oblekać pościeli. Zawsze wchodziłam z kołdrą do środka poszewki, ale mam schizę, że się uduszę więc uciekam i szarpię się z tym wielkim gałganem do czasu, gdy wyręczy mnie mój mąż.
To czego nienawidzę najbardziej to…? ZMYWANIE – między innymi dlatego odstrasza mnie kuchenne szaleństwo. Kiedyś, gdy dopiero co zaczęliśmy się spotykać z R., powiedziałam mu, że gdyby kiedykolwiek chciał mi się oświadczyć, to zamiast w pierścionek niech zainwestuje w zmywarkę. Na szczęście mnie nie posłuchał i mam piękne zaręczynowe cudo 😉 chociaż tak mi żal zmywarki… 🙂
Za dużo czasu poświęcam nad ślęczeniem w komputerze i siedzeniem nad maszyną- doskonale o tym wiem. Przyznam szczerze – czasem kiedy chcę szyć a Zofia marudzi, wkładam jej do buźki smoka, by choć na chwilę zapanowała cisza i spokój, a ja bez odrywania się co pięć sekund od maszyny, mogła skończyć choć jeden szew. I co trochę zrzucam na tatę Zosi moje małe obowiązki, jak zajmowanie się Zonią, przebieranie jej pieluszki, zabawianie, utulenie gdy jej źle, lub zwykłe wzięcie na ręce i poświęcenie jej kilku chwil…

Tak więc jak widzicie nie jestem idealną mamą, a już z pewnością nie mam nic wspólnego z perfekcyjną panią domu. Prawie nie gotuję (chociaż ostatnio mam na to ochotę), mało co sprzątam, oddaję Zonię w ręce taty a zajmuję się swoimi sprawami i nie przykładam się do rzetelnego studiowania, a w szafce mam burdel. Porządek idealny panuje jedynie na moim pulpicie w czerwonym laptopie 😉
Ale zmieniam się! Przynajmniej się staram 🙂

 

Podobne posty

  • Aż mi uśmiech wypłynął, kiedy wspomniałaś o R. Też mam swojego! Życzę Ci dużo wytrwałości nad pracą nad sobą, bo wiem, że tego trzeba sporo. Sama nie jestem perfekcyjna, zajęta opieką nad Jakubkiem często walczę z wypadającymi ubraniami z szafy, ale no cóż, kiedyś może pozbędę się tego złego nawyku 🙂 PS również marzę o takiej kuchni!

  • to pozostaje mi życzyć nam obu spełnienia marzeń 🙂

  • Matka nie jestem ale nianią na pełen etat i Beznadziejną Panią Domu tez 😉 nie zmywam, nie zmieniam poscieli i nie odkurzam. Nie lubię. Robi to za mnie mój prawie mąż 🙂 gotować lubię ale nie mam czasu wiec i to spada na Jego barki 😉 i mimo to jeszcze nie odwołał ślubu ;p

  • To nasze chłopaki mają wiele wspólnego 😀