Dziś myślami jestem w dniu, w którym zmieniło się moje życie…

Jest 8 grudnia 2013 r. Niedziela. Przyjechałam na weekend do domu, bo i R. pojechał do siebie. Wczoraj moja starsza siostra oznajmiła mi cudowną nowinę! Jest w ciąży! Wszyscy się cieszymy, gratulujemy. W sercu czuję, że i u mnie coś się kroi, ale że pewności nie mam, nie odpowiadam „ja też”. Czekam…
W niedzielne południe maszeruję na przystanek z ciężkim plecakiem i moim wielkim laptopem, by wpakować się do busa i wrócić do Kielc. Wysiadam na dworcu i maszeruję w stronę akademika. W głowie mam tylko jedno: zostawić rzeczy w pokoju i jazda do apteki po test.
Rozpakowuję się i chwilę odpoczywam, po czym zabieram ze sobą portfel i idę do najbliższej apteki. Kupuję test. Wracam do pokoju i myślę… R. prosi, bym poczekała na niego, ale nie wytrzymuję. Chcę się upewnić, czy przeczucie jakie mi od pewnego czasu towarzyszy, jest prawdą. Waham się kilka razy, nie mogę się zdecydować czy czekać, czy zrobić test teraz. Ale nie mogę już czekać! Muszę wiedzieć teraz, natychmiast. Idę do ubikacji, robię najważniejszy test w moim życiu. Zaciskam go w dłoni, wychodzę z łazienki i przystaję przy oknie. Oparta o parapet boję się spojrzeć na małą białą płytkę. Ale czemu się boję…? Tyle myślałam o tym, że jestem w ciąży… Oczywiście, że się obawiałam, ale teraz boję się, że wszystkie moje przeczucia to tylko efekt nadmiernego myślenia… Raz, dwa trzy i…? Patrzę. Zamykam oczy i patrzę jeszcze raz. Nogi same się pode mną uginają i w sekundzie siedzę na podłodze. Na drżącej ręce kładę test ciążowy, wpatruję się w dwie malutkie różowe kreseczki i nie mogę uwierzyć… JESTEM W CIĄŻY!!! Łzy szczęścia napływają mi do oczu; szczęścia przesiąkniętego strachem. W głowie mam tysiące myśli.

Wracam do pokoju, moja dusza skacze z radości. Ale za chwilę zerkam znów na test. R. przy mnie nie ma, zostałam z tą wiedzą sama. Mam mu powiedzieć jak przyjedzie…? Znowu mam na coś czekać…? Nie, musi się dowiedzieć jak najszybciej! Ale co, mam zadzwonić i powiedzieć mu przez telefon „kochanie, jestem w ciąży. Cieszysz się…?” Kiedy ja sama do końca nie jestem przekonana, czy się cieszę. W zasadzie to się boję, a konkretnie, to jestem przerażona, I oczywiście zaczynam płakać. Ręce mi się trzęsą. Bez większego namysłu robię zdjęcie dwóm różowym kreskom i ślę MMSem do mojego ukochanego. W odpowiedzi dostaję „a co to znaczy…?”. I wyjątkowo wiem, że to pytanie retoryczne, wiem, że on doskonale wie, wiem, że już wcześniej wiedział…
Deską ratunku w samotności jest? Telefon do przyjaciółki! Kto mnie lepiej zrozumie jak nie ona? Przecież rok temu była w podobnej sytuacji. Dzwonię i płaczę. Nie mogę się uspokoić… Ona do mnie mówi, pociesza, nastawia pozytywnie. A ja płaczę… Rozłączamy się na chwilę, daje mi czas na przemyślenie i uspokojenie się. Za jakiś czas dzwoni znowu, a ja znowu płaczę. Czemu nie mogę przestać płakać…? O kurczę, R. niebawem będzie, pora się ogarnąć. Nie chcę żeby wiedział jaka była moja reakcja na wiadomość o ciąży. Ustawiam się do tak zwanego pionu. Nie wiem czemu, ale stresuje mnie spotkanie się z człowiekiem, którego przecież tak bardzo kocham. Boję się spojrzeć mu w oczy i powiedzieć na głos, że noszę jego dziecko…

R. staje w drzwiach. Patrzy na mnie, nie rozbiera się z płaszcza, podchodzi do mnie cały przesiąknięty chłodem. Mocno mnie przytula i całuje. Uśmiecha się! Głaszcze po brzuchu i daje w niego pierwszego całusa, kierowanego do naszego dziecka…. I wiecie co? Nie boję się! Jestem w jego ramionach – jesteśMY w jego ramionach! Jest mi dobrze, najlepiej! Potem sama, nieśmiało, pierwszy raz głaszczę się po brzuchu, w duszy powtarzając sobie „cześć maluszku”… Po chwili znów płaczę, ale chyba ze szczęścia…

Resztę dnia spędzam w jego objęciach. Ja jestem spokojniejsza, a on nie opuszcza mnie nawet na krok – jak się okazuje, nie tylko przez dziewięć miesięcy ciąży, ale do dnia dzisiejszego 😉

Ten dzień, ta niedziela zmieniła we mnie wszystko! Ciąża otworzyła mi oczy na pewne sprawy, a serce na prawdziwą, nieskazitelną miłość. Teraz jesteśmy my troje, jesteśmy rodziną. Kochamy się i to jest najważniejsze! 🙂

Podobne posty

  • Piękna historia. Taka rodzinka to prawdziwy skarb!

  • Dwa dni pozniej, do mnie, z usmiechem na twarzy: usiądź sobie 🙂 mam 2 wiadomości, jestem w ciąży i hajtamy sie 😀 2 takie niesamowite nowiny ♡

  • "Przywiozłam ciasteczka – chcecie? " :***

  • Aż chciałabym to przeżyć raz jeszcze 🙂

  • No to w czym problem ? Zosia napewno ucieszy się z braciszka lub siostrzyczki <3

  • aha aha… 😀