Mózg mi staje w poprzek jak czytam mamusiowe fora. Często młode mamy pytają o różne sprawy, bo jak to czasem bywa, zwyczajnie nie mają się kogo poradzić. I z czym się spotykają…? Z totalnym zbesztaniem! Inne matki dają wyraz swojej wyższości nad młodą i niedoświadczoną mamą często mieszając jej pomysły z błotem…
Dziś na przykład spotkałam się z pytaniem o to jakie mleko modyfikowane najlepiej podać dziecku, bo mama na noc chce podawać butlę maluszkowi. Oczywiście spotkała się z lawiną oskarżeń i pouczeń, że powinna karmić piersią ile się da, że jest niepoważna jeśli chce podawać dziecku i pierś i mm; oczywiście została też posądzona o złe traktowanie swojego dziecka, bo „nie chce się ruszać dupy z łóżka w nocy”. I niewiele mam zdecydowało się odpowiedzieć na zadane pytanie… A przecież każda mama ma prawo wyboru prawda?
Dlaczego większość mam uważa się za mamy roku? Dla swoich dzieci z pewnością są najwspanialsze, ale nawet najlepsza mama nie może wypowiadać się na temat dziecka, którego nawet nie zna… Co innego dobrze radzić, podpowiadać jak to było w jej przypadku, ale od razu na kogoś najeżdżać…?
Mam wrażenie, że wszystkie fora przepełnione są „internetowymi matkami idealnymi”, które na wszystko mają odpowiedź i każda z nich to swojego rodzaju „ciotka dobra rada” (czyt. jak nie będziesz postępować ze swoim dzieckiem tak jak radzi owa ciotuchna, zostaniesz zlinczowana publicznie). Nie rozumiem skąd w matkach tyle antypatii, agresji i niezrozumienia. Aż ciężko się czyta co niektóre – nie będę bać się użyć tego słowa – niespełnione BABY, wygłaszają na forum publicznym. Często robią to anonimowo, ale są też i takie panie, które swojej głupoty się nie wstydzą – przynajmniej wiadomo kogo omijać szerokim łukiem…
Niestety, ale ta wzajemna niechęć do matek przejawia się też w służbie zdrowia. Jak zapewne słyszałyście, w akcji  #lepszyporód są same tragiczne historie kobiet potraktowanych nieludzko już na porodówce. Skoro nie odpowiada się na pytania młodej mamy, skoro nie uświadamia się jej i nie wyrywa z niewiedzy, to skąd mamy, które nie mają się kogo poradzić, skąd mają wynieść wiedzę? Jak osoby zaufania publicznego, lekarze, których się ceni i ufa, nie są w stanie potraktować nas, matek, poważnie…?

Jestem totalnie zszokowana tym co się dzieje w macierzyńskim środowisku. Prawie każda matka nie tylko idealizuje swoje dziecko, ale najchętniej licytowałaby się do upadłego, udowadniając, że jej dziecko jest lepsze od innych… Wiadomo, każde dziecko jest inne i absolutnie KAŻDE dziecko jest wspaniałe! Nie ważne jak się rozwija, czy zaczęło chodzić jak miało 8 miesięcy czy roczek, czy ma już pierwszego ząbka czy nie, ewentualnie czy leci po maksymalnej czy minimalnej linii na siatce centylowej..
A każda matka, która kocha najmocniej jak potrafi swoje dziecko i dba o nie, to wspaniała mama! Niezależnie od tego czy karmi piersią czy mlekiem modyfikowanym, czy po trzecim miesiącu podaje dziecku marchewkę, czy trzyma się zasady – przed pół roku tylko pierś… Tak można by wymieniać w nieskończoność…

Ja sama, jako młoda mama wiem, że pewnie popełniam błędy w wychowaniu i opiece nad Zosią, ale… Wyciągam wnioski, uczę się na swoich błędach i przede wszystkim – z całego serca chcę dla mojego dziecka jak najlepiej – jak większość mam dla swoich pociech. Jednak to moje pierwsze dziecko i też nie raz pytam Was o zdanie, proszę o radę. Całe szczęście poza wszystkimi Waszymi sposobami, radami, komentarzami czuję wsparcie. I mimo że czasem nie wiem jak się zachować wobec swojego dziecka, uczę się Zosi, co dzień ją poznaję. A to czym się ze mną dzielicie jest nie tylko pomocą, ale też nadzieją, że mamy są w stanie pomagać mamom bez niepotrzebnej krytyki.

Podobne posty

  • Niektóre matki na forach to rzeczywiście kosmos – tylko ich zdanie jest słuszne, reszta NIE MA RACJI! Ale z jednym się nie zgodzę, bo jest potwierdzone naukowo i powinno się tego trzymać. Pokarmy stałe nie wcześniej niż po 6mscu… Po prostu układ pokarmowy nie jest jeszcze gotowy

  • W trzecim tygodniu mama podawała mi sok z marchewki i żyję 😉 zresztą jak reszta populacji… Naukowcy naukowcami, a doświadczenie własnej mamy, która wychowała piątkę zdrowych dzieci to co innego…
    Zdecydowałam się zacząć podawać coś innego niż mleko w momencie, gdy poczuję, że już jest ten czas, ale na pewno ścisła granica sześciu miesięcy nie będzie żelazną ramą, której się będę trzymać 😉
    Każde dziecko jest inne i inaczej się rozwija – nie wyobrażam sobie żeby już niemal samodzielnie siedząca Zośka, dostała coś konkretnego do jedzenia dopiero za trzy miesiące 😉