Na Facebooku krąży „Kolejkowa Rewolucja”, co całym sercem popieramy! Celem akcji jest uwrażliwienie społeczeństwa na widok ciężarnej kobiety i przepuszczanie jej nie tylko w kolejce w sklepie czy aptece, ale również pomaganie w różnych aspektach życia. Bo co za problem pomóc wnieść przyszłej mamie zakupy do domu, czy – co jest absolutnym ABC dobrego wychowania – przepuścić ją w drzwiach, ustąpić miejsca w autobusie, czy wesprzeć chociażby dobrym słowem czy uśmiechem! Zwracajmy uwagę na mamy z brzuszkiem, bo niekiedy ciąża, to naprawdę wyczyn niemalże heroiczny…

Ja będąc w ciąży na ogół spotykałam się z miłym odbiorem mojego wielkiego brzucha – możne dlatego, że ludzie bali się, żebym nie zaczęła rodzić tu i teraz 🙂

Ale bywały też sytuacje, jak ta w ósmym miesiącu ciąży, na dworze upał, stoję w nieklimatyzowanej aptece na końcu kolejki. Przede mną rzecz jasna ze dwadzieścia osób w wieku późno emerytalnym, więc nie śmiałam nawet spytać czy ktoś przepuści mnie w kolejce, pozwalając tym samym na szybkie zakupy. Po kilku minutach do apteki wchodzi mężczyzna, około trzydziestki, spojrzał na mnie i dosyć głośno powiedział, żebym podeszła bez kolejki do okienka. Wiecie jakie zamieszanie się zrobiło? Żeńska część klientów apteki podniosła dosłownie lament, krytykując moje zachowanie, jak mogę się bezczelnie wpychać w kolejkę, kiedy one tu stoją i czekają tyle czasu! Jednak w mojej obronie stanął ów mężczyzna, mój R. i o dziwo jedna starsza miła pani. Oczywiście czując głos poparcia, szybciutko udałam się do kasy. Nie ważne, że moje zakupy trwały jakąś minutę… Zostałam tak doszczętnie obgadana – jawnie – i zjechana przez tamtejszych ludzi, że więcej postanowiłam się w kolejki nie „wpychać”… Teksty typu „ja w ciąży w polu robiłam” naprawdę można było sobie darować. Bo każda ciąża jest inna, czasy się zmieniają. Tylko w tym wszystkim to ja się czułam idiotycznie, jakbym zrobiła coś złego… A przecież skorzystałam tylko z przysługującego mi prawa, do nie stania w kolejkach…

Następnym nieprzyjemnym aspektem traktowania kobiet w ciąży, który miałam okazję sprawdzić na własnej skórze, było mieszkanie w akademiku, wśród ludzi których dobrze znałam, z niektórymi nawet – zdawało by się – mogłabym się zaprzyjaźnić… Jak na złość – bo innego motywu nie było – przemili „koledzy” darli się do 3 nad ranem, niemiłosiernie głośno. Nie pomagały interwencje mojego R. W końcu ja nie wytrzymałam, wyszłam z pokoju i tak rozdarłam na nich moje gardło, że słychać mnie było na drugim końcu korytarza w łazience! Ale wiecie co? Pomogło! Nie ważne, że to była impreza któraś z rzędu – a wcześniej takie maratony im się nie zdarzały, po prostu wtedy już się lubiliśmy…
Tak więc poszanowanie czyjegoś snu i kobiety ciężarnej, w akademiku nie ma racji bytu. A szkoda, bo przecież mieszkają tam dorośli, kształcący się na elitę naszego kraju ludzie – jak widać totalnie bez wychowania.

Poza tymi dwiema sytuacjami – no było jeszcze kilka nieprzyjemnych, ale nie znaczących epizodów – raczej moja ciąża odbierana była pozytywnie. Często zdarzało mi się, że ludzie proponowali mi przejście na sam początek kolejki, wprost do kasy – wtedy z tego korzystałam, ale sama w tej kwestii walczyć o swoje nie bardzo potrafiłam.
Jeszcze zanim zaszłam w ciążę miałam wyrobiony nawyk pomagania kobietom w ciąży – przykład dwóch starszych sióstr, wiele mnie nauczył. I tak zawsze – gdy tylko zobaczyłam brzuchatą mamusię, donośnym głosem (tak by wszyscy na około mnie słyszeli) ustępowałam jej miejsca w kolejce, dając do zrozumienia innym, by zachowali się podobnie, Co mnie przerażało – nie zawsze skutkowało. Wiecie jak mnie to razi, jak wobec ciężarnej kobiety ludzie zachowują się gorzej niż w przypadku rozkapryszonej nastolatki?!

Każda kobieta z brzuszkiem, nosi w sobie nowe życie – największą miłość. Ciąża naprawdę często daje w kość…

Wiecie co? Aż mi się zachciało znowu być w ciąży – ale o sile macierzyństwa kiedy indziej 😉

Podobne posty

  • Powiem Ci, że ja osobiście unikam sytuacji kiedy ktoś chce mnie przepuscic w kolejce, a jesli juz do takich sytuacji dochodzi odmawiam. Tak, po prostu odmawiam nie wiedzic czemu. Moze dlatego ze boje sie konfrontacji z nieuprzejmymi pozostalymi ludzmi w kolejce i chce uniknac nieprzyjemnych komentarzy? Nie wiem. Po prostu nie wiem 😉 Tydzien temu mialam taka sytuacje w banku. Siedem osob w kolejce, same stare dziadki. Jeden pan zaproponowal pozostalym przepuszczenie mnie. Jakiez wielkie oburzenie wśród zebranych, hoho. I wiesz co? Zabralam sie i wyszlam dziekujac jednemu uprzejmemu panu. Pozatym wszelkie wyjazdy na zakupy preferuje w godzinach wolnych od tlumów w sklepach dlatego bank zalatwilam dnia nastepnego z samego rana 😉 Ot, co.

  • Hmmmm a ja powiem, że tez miałam takie przypadki raczej starałam się specjalnie nie wykorzystywać tych przywilejów jakoś mi było głupio a w ciąży może już bardziej oswoiłam się z tym faktem, że jednak kobiecie w ciąży może naprawdę być ciężko i w końcu po to są te przywileje i powiedzmy udogodnienia żeby z nich korzystać ale oczywiście ludzie nie potrafią tego zrozumieć i co się niestety okazuje przynajmniej ja akurat tak trafiałam najbardziej na starszych ludzi hmm dziwne nie? bo niby starsi mądrzejsi sami by chcieli żeby im ustępować a tu o proszę ..przykre, że inni nie potrafią tego zrozumieć a co zrobić hmm uważam, że jak nabardziej korzystać z tego typu udogodnień i nie patrzeć się, że nie wypada co ludzie powiedzą itp w końcu kobieta w ciąży nosi w sobie nowe życie, które musi chronić itp warto by było takie osoby wysłać na lekcje dobrego wychowania 🙂 pozdrawiam