W wielu domach Matek Polek zauważyć można dość często mebel przypominający jednocześnie bujający się leżak, który po pewnym czasie przeobraża się w krzesełko do karmienia dzieciaczków. Kompletując wyprawkę dla mojego dziecka sugerowałam się nie tylko tym co najpotrzebniejsze, ale też – jak każda kobieta – tym co fajne, bajeranckie, przydatne i stosunkowo nie drogie. Podglądając inne mamy szukałam w głowie rzeczy potrzebnych zarówno maluchowi jak i ułatwiających życie nam – rodzicom. I tak buszując między półkami hurtowni z artykułami dziecięcymi, natknęłam się na Tiny Love – 3w1 – leżaczko-bujaczko-łóżeczko. Zakup wydał się dość irracjonalny z racji dość wygórowanej ceny jak na leżak dla dziecka, w którym wydawało by się za długo nie zabawi. Ale, ale… Na tyle spodobał mi się od razu, że postanowiłam mu się przyjrzeć, i tak – kilka moich spostrzeżeń:

a) bardzo przyjemnie wygląda – dostępna różna kolorystyka – bardzo chciałam kupić czerwony, jednak ze względów praktycznych mąż mój wybrał coś pod kolor brązu;
b) jako 3w1 robi wrażenie: jest możliwość ustawienia kilku poziomów wysokości; dziecko możemy usadzić w pozycjach: półleżącej, siedzącej i przede wszystkim leżącej. Wiele razy widziałam jak niemowlaczki sadzane w tego typu sprzętach zasypiają w pozycji półleżącej, co z pewnością nie jest wygodne, a mamy – z oczywistej obawy, że maluszek się obudzi przy przekładaniu go do łóżeczka – pozwalały spać dziecku w leżaczku. Nie jestem pewna czy kręgosłup maleństwa był z tego powodu zadowolony. I tu z pomocą przychodzi funkcja rozłożenia bujaka do całkowitego poziomu – dziecko wygodnie może spać w leżaczku do woli 😉
c) Funkcja gondoli – po spoziomowaniu leżaka automatycznie wyciągają się ku górze materiałowe boki (z metalowym albo fiszbinowym stelażem – nie jestem pewna co jest w środku), zabezpieczające dziecko przed wypadnięciem z „łóżeczka”. Zastępuje to te nieznośne szelki, których w początkowej fazie życia malucha zapinać niby nie trzeba, ale dla pewności wiele mam posługuje się nimi już od początku.
d) przenośne łóżeczko pod ręką – każdy wyjazd często stanowi problem odnośnie miejsca do spania dla malucha. Niekiedy rodzice inwestują w łóżeczko turystyczne. Leżak jest na tyle mały, że bez składania mieści się do bagażnika, a zabierając go ze sobą, mamy łóżeczko dla swojej pociechy zawsze ze sobą – przynajmniej przez pewien czas. Jest szansa że tak szybko z niego nie wyrośnie 😉
e) grająco-świecąca karuzela – z pewnością budzi zainteresowanie u dziecka; do plastikowej, nie kręcącej się karuzeli w formie kwiatka przyczepione są: kwiatek – lusterko i grzechoczący Pan Ślimak. Wiszą, bujają się, myślę, że są fajne 😉 Melodyjki co jakiś czas zmieniają się same, nie męcząc tym samym naszych uszu jedną monotonną muzyką. Melodyjek sztuk 9.
f) uspokajające wibracje – nawet nie wiedziałam, że coś takiego w tym gadżecie istnieje – otóż leżaczek wyposażony jest w funkcję wibracji – może się przydać w przypadku niespokojnego dziecka z bolącym brzuszkiem, ewentualnie kiedy ewidentnie nie chce zasnąć.
g) producenci nie oszczędzali na materiałach – wyglądają na mocne, solidne i przyjemne w dotyku. Dodatkowo każdą materiałową część można wyjąć i wyprać, szelki chowają się pod materacyk nie uciskając dziecka.
h) ruchome nóżki – w zależności od ułożenia możemy cieszyć się bujaczkiem, lub nieruchomym leżaczko-krzesełkiem. Dodatkowo regulowane nachylenie.

Są plusy, są i minusy. Zdecydowanie zniechęcającym aspektem jest cena – w zależności od sklepu ceny oscylują wokół 340 zł i tutaj nawet nie przyjdzie z pomocą allegro – owszem są jakieś 20 zł tańsze, ale i tak musimy zapłacić za przesyłkę. Polecam więc śledzić promocje, bo nawet w Smyku można go dostać za rynkową cenę.
Kolejny minus – nie da się złożyć leżaczka w 3 sekundy. Żeby go „spłaszczyć” trzeba go rozebrać na części, więc raz poskładany, po prostu musi stać w całej okazałości.

Mam nadzieję, że żadnej przydatnej funkcji nie pominęłam. Ależ trzasnęłam reklamę produktu 😉 – nieee nie płacili mi za ten post 😉 Mnie się podoba więc mogę go polecić. Zobaczymy czy przypadnie do gustu Zosi i jak się sprawdzi w dziecięcym użytkowaniu. Gdybym zaobserwowała jeszcze jakiekolwiek minusy produktu – od razu dam znać, ku przestrodze.

Podobne posty